Ojcowie socjalu
Nie trzeba wiele, by zbudować socjalne państwo dobrobytu. Wystarczy, że w odpowiednim momencie konserwatywny pragmatyk zaprzyjaźni się z lewicowym idealistą
Już wkrótce, bo 23 maja, SPD będzie hucznie obchodzić w Niemczech 150. rocznicę założenia pierwszej w świecie partii socjaldemokratycznej. Jednak świętowanie narodzin państwa opiekuńczego powinno się rozpocząć kilka dni wcześniej. Bo zanim przywódca socjalistów Ferdinand Lassalle ogłosił powstanie Powszechnego Niemieckiego Związku Robotników, dał się skusić na serię potajemnych spotkań z nowym premierem Prus Otto von Bismarckiem. Rozmawiali bez świadków i protokołów. O czym, dokładnie nie wiadomo, bo obaj jedynie ogólnikowo relacjonowali przebieg tych cyklicznych schadzek i to tylko najbardziej zaufanym znajomym. Ale na pewno dyskutowali zawzięcie o tym, jak powinny wyglądać w przyszłości zjednoczone Niemcy. Wedle relacji Bismarcka na ostatnim spotkaniu, po sporze nie tylko o przyszłość kraju, lecz także rolę obu przywódców w jej kształtowaniu, premier Prus zapytał ironicznie: "Ach, uważa pan, że chodzi mi tylko o to, który z nas jest tym człowiekiem, z którym diabeł miałby większe kłopoty?". Lassalle z uśmiechem wskazał na siebie. "Nous verrons" (zobaczymy) - odciął się po francusku Bismarck.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.