Dziennik Gazeta Prawana logo

Banki pod państwowym dozorem

30 czerwca 2018

Złe doświadczenia sprawiły, że w II Rzeczypospolitej stale zaostrzano nadzór nad bankami z kapitałem zagranicznym. W końcu minister skarbu mógł zniszczyć każdy jednym pociągnięciem pióra. Tyle że zagranicznego kapitału zabrakło

Polski nadzór bankowy przez ostatnie 25 lat nigdy nie nakazał sprzedaży banku wbrew woli akcjonariuszy. Zmieniło się to 8 kwietnia 2014 r., gdy Komisja Nadzoru Finansowego sięgnęła po tę broń ostateczną. Niecodzienna sprawa dotyczy FM Banku SA, posiadającego 56 oddziałów i obsługującego 25 tys. małych firm oraz 15 tys. klientów detalicznych. Wielka awantura o mały bank, posiadający aktywa szacowane na ok. 3 mld zł, zaczęła się kilka miesięcy wcześniej. Jego właściciel, zarejestrowany w Luksemburgu fundusz private equity Abris Capital Partners, zapowiedział fuzję z Polskim Bankiem Przedsiębiorczości. Następnie powołał na stanowisko prezesa nowej spółki niegdyś kierującego BRE Bankiem Sławomira Lachowskiego. Które z tych działań wzbudziły niezadowolenie KNF - trudno powiedzieć. W lakonicznym oświadczeniu komisja poinformowała, iż: "W postępowaniu administracyjnym stwierdzono niewypełnianie przez PL Holdings oraz Abris Capital Partners zobowiązań inwestorskich złożonych wobec KNF, co w ocenie komisji ma negatywny wpływ na ostrożną i stabilną działalność banku". Po czym nakazano sprzedaż akcji FM Banku. Fundusz Abris oszacował swe straty na 100 mln euro i postanowił się bronić, "wykorzystując wszelkie możliwe środki". Co oznaczało złożenie pod koniec maja notyfikacji u ministra skarbu oraz ministra spraw zagranicznych, informujących o złamaniu międzynarodowych umów zawartych między Polską a Luksemburgiem. Jeśli w tej kwestii nie dojdzie do ugody, sprawa znajdzie finał w Instytucie Arbitrażowym przy Izbie Handlowej w Sztokholmie. Co - w razie niekorzystnego orzeczenia - może kosztować Skarb Państwa dziesiątki milionów euro odszkodowania. Najciekawsze jest to, że nadal nie wiadomo, o co naprawę chodzi. Podobnie jak w przypadku innego "pierwszego razu". Tydzień po decyzji w sprawie FM Banku SA wiceszefa KNF Wojciecha Kwaśniaka dotkliwie pobił nieznany sprawca. Zastępcę przewodniczącego jednej z najpotężniejszych instytucji rządowych okładał metalową rurką przez dłuższą chwilę zamaskowany bandzior. Kwaśniak z poważnymi obrażeniami trafił do szpitala. Obie zagadkowe historie nie musi nic ze sobą łączyć, poza tym, że wydarzyły się w III RP po raz pierwszy. Choć potwierdzają one prawidłowość, że gdy instytucje państwa zaczynają wnikliwiej nadzorować banki, wynikają z tego potem zaskakujące konsekwencje.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.