Dziennik Gazeta Prawana logo

Kino pełnych magazynków

2 lipca 2018

Dziewiąta edycja festiwalu Pięć Smaków to okazja, by przypomnieć sobie początki reżyserskiej kariery Johna Woo

Rzadko się zdarza, żeby tymi samymi filmami zachwyceni byli jednocześnie miłośnicy kina akcji i... baletu. W przypadku produkcji Johna Woo, zwłaszcza tych zrealizowanych w Hongkongu, jeszcze zanim akces po reżysera zgłosiło Hollywood, to więcej niż pewne. Misterna choreografia scen walki, przywiązanie do każdego, najmniejszego nawet ruchu i ogromna wyobraźnia wizualna do złudzenia przypominają wyrafinowane sekwencje taneczne. Nie ma chyba też drugiego twórcy, którego koledzy po fachu darzyliby tak wielką estymą. Bo jeżeli wspomnieć o hongkońskim kinie gangsterskim przełomu lat 80. i 90. w obecności Quentina Tarantino czy Roberta Rodrigueza, stan euforii u tych znakomitych przecież reżyserów jest gwarantowany. John Woo pozostaje jednak skromny, nie potrafiąc się chyba w tym wszystkim do końca odnaleźć. "Nie jestem żadnym mistrzem, a ciężko pracującym reżyserem. Wolę, jak inni postrzegają mnie jak przyjaciela, a nie mistrza" - przekonuje. By zaraz dodać, że niemal dziecięcą radość sprawiła mu projekcja "Desperado" Rodrigueza, w którym aż roi się od cytatów z jego filmów.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.