Różewicz okaleczony
Gdyby ktoś mi powiedział, że Artur Tyszkiewicz wystawi "Białe małżeństwo" bez finału, bez ostrości oryginału, nie uwierzyłbym. A jednak niemożliwe stało się faktem
Powie ktoś, że "Białe małżeństwo" to dziś niewarta grania ramota. Przypomni, że Tadeusz Różewicz napisał je ponad cztery dekady temu. Wtedy sztuka mogła szokować tak, że piętnował ją z ambony sam kardynał Wyszyński, a pisarzowi próbowano przypiąć łatkę pornografa. A dziś? W dramaturgii światowej przeżyliśmy epokę brutalistów, co drugi film traktuje sprawy seksu i płci ostrzej niźli utwór autora "Kartoteki".
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.