Dziennik Gazeta Prawana logo

Zagubiona ścieżka samochodowej ewolucji

Silnik elektryczny to doskonały napęd dla auta, który ma tylko jedną wadę - potrzebuje prądu. Z tego powodu gdy w Ameryce rozstrzygała się przyszłość światowej motoryzacji, przegrał z dużo gorszym konkurentem

Taka gratka dla kolekcjonerów starych aut nie trafia się często. Na licytacji w duńskim mieście Ebeltoft, zorganizowanej pod koniec września przez dom aukcyjny Bonhams, wystawiono jedyny zachowany egzemplarz samochodu elektrycznego sprzed 110 lat. Queen Victoria Brougham, wyprodukowana przez Woods Motor Vehicle Company, nadal jest w pełni sprawnym pojazdem oferującym dwojgu podróżnym oszkloną kabinę, a w niej obitą skórą kanapę. Jej szybkoładujące się akumulatory niklowo-żelazowe, zaprojektowane przez Thomasa Edisona, pozwalają na pokonanie ok. 200 km z prędkością nawet 48 km/h. Co, gdy wchodziła do sprzedaży, uznawano za imponujące osiągi. Wiele też wskazywało wówczas na to, że auta elektryczne mają przed sobą świetlaną przyszłość. Nie musiały posiadać sprzęgła ani skrzyni biegów, dzięki czemu unikano licznych awarii. Nie zmuszały kierowcy do wielkiego wysiłku podczas rozruchu, podczas gdy silnik spalinowy zaczynał pracować po wielu zakręceniach korbą. Elektrowozy zapewniały wygodę, a także luksus podróżowania w ciszy. Preferowali je więc milionerzy i prezydenci Stanów Zjednoczonych. Gdy zaczynał się XX wiek, po drogach w USA jeździło ich 1585, a zaledwie 936 aut benzynowych. Mimo to zwyciężył silnik spalinowy. Choć dzięki temu wyjątkowa Queen Victoria Brougham została kupiona, po zaciętej licytacji, za 95 tys. dol.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.