Niedyskretny urok bezprawia
Kiedy rozum śpi, budzą się warchoły. Jednak dobry czas dla nich zaczyna się w momencie, gdy państwo istnieje już tylko teoretycznie. Co w przypadku Polski nie jest wielką rzadkością
Jak się okazało, żeby przetrzebić polski rząd oraz doprowadzić jego premiera na skraj załamania nerwowego, potrzebni są: jeden milioner, dwóch kelnerów i stonoga. Ściślej mówiąc pan Stonoga. "Państwo polskie istnieje teoretycznie. Praktycznie nie istnieje - dlatego że działa poszczególnymi swoimi fragmentami, nie rozumiejąc, że państwo jest całością" - klarował rok temu Bartłomiej Sienkiewicz prezesowi NBP Markowi Belce. Diagnoza postawiona podczas sławnej rozmowy w restauracji Sowa i Przyjaciele sprawdza się w całej rozciągłości. Fragmenty państwa jakoś tam funkcjonują, ale wystarczy jeden bezczelny warchoł, na tyle odważny i bystry, aby umieć walczyć o swoje, a III RP zaczyna trzeszczeć jak tonący statek. Moment, gdy Zbigniew Stonoga podczas konferencji prasowej przecinał elektroniczną bransoletkę policyjnego nadzoru, ma wymiar więcej niż symboliczny. Obnaża bowiem zupełną bezradność najważniejszych instytucji państwa, które istnieją po to, żeby dbać o stabilność kraju oraz przestrzeganie prawa.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.