Cień wielkiej góry
"Czarodziejska góra" Manna w warszawskim Teatrze Syrena? To wydawało się niemożliwe. A jednak mamy spektakl, który przez lata wykuwał się w Wojciechu Malajkacie. Niedoskonały, ale szlachetnie smutny, chwilami piękny. Najbardziej osobisty w dorobku wybitnego aktora
Artystyczna droga Wojciecha Malajkata wiedzie nieoczywistymi traktami. U szczytu możliwości postanowił odejść z Teatru Narodowego. Grał wtedy Tartuffe’a we wspaniałym przedstawieniu Jacques’a Lasalle’a, mógł zostać na narodowej scenie jako jeden z jej najważniejszych aktorów, a jednak zdecydował inaczej. Chciał poszukać innych szans i możliwości. Było niedługo po śmierci Jerzego Grzegorzewskiego, Malajkat wiedział, że teraz wszystko już będzie inaczej. Zamiast prestiżu i bezpieczeństwa poszedł w nieznane. Z Teatrem Syrena współpracował już wcześniej, ale co innego przychodzić z zewnątrz, a co innego zacumować na dobre. Do tej pory grywał w spektaklach, coś wyreżyserował, ale to były skoki w bok. Teraz za scenę przy ulicy Litewskiej miał wziąć pełną odpowiedzialność.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.