Dziennik Gazeta Prawana logo

Pionierzy islamskiego terroryzmu

Upadek państewek arabskich, wzrost wpływów Turków i ekspedycje militarne wysłane z Zachodu do Syrii pozwoliły jednej organizacji sterroryzować Bliski Wschód. Wzbudzając tym panikę w dwunastowiecznej Europie

Zamach na redakcję satyrycznego pisma "Charlie Hebdo" odebrano na Zachodzie jako kolejną próbę zastraszenia Starego Kontynentu przez islamskich fundamentalistów. Opinia publiczna jest przekonana, że radykałom chodzi o zniszczenie fundamentalnych zdobyczy demokracji - świeckiego państwa oraz wolności słowa. Tymczasem kolejne ataki terrorystyczne to jedynie odprysk wojny nasilającej się na Bliskim Wschodzie oraz w Afryce. Religijni radykałowie toczą tam walkę ze starymi reżimami, aby przejąć władzę i stworzyć wielkie państwo muzułmańskie. Legendarny, islamski kalifat. Zachód nieustannie w tym przeszkadza, wspierając przedstawicieli dawnego porządku. Gdyby nie dotacje, broń, drony, bombardowania, a w ostateczności akcje komandosów, fundamentaliści mieliby już w swym posiadaniu dużo większe obszary niż tylko Państwo Islamskie, obejmujące część Syrii i Iraku. Cały paradoks polega na tym, iż własny kalifat mają szansę zbudować jedynie po trupie USA i Europy Zachodniej. Ponieważ druga strona nie może pozwolić radykałom na sukces, bo ten oznaczać będzie gwałtowny wzrost zagrożenia wszędzie tam, gdzie mieszka duża mniejszość muzułmańska. Kompromis wydaje się niemożliwy. W tym starciu Zachód posiada przygniatającą przewagę materialną. Jednak mierzyć musi się ze światem, w którym wynaleziono terroryzm, i to od razu w bardzo nowoczesnej formie.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.