Imperium wódką płynące
Gdy wrogowie stawali u bram Rosji, większość mieszkańców musiała mieć pod ręką flaszkę czegoś mocniejszego. Bo jeśli jej zabrakło, wszystko waliło się w gruzy
W Związku Radzieckim wielką popularnością cieszyła się opowieść, jak Michaił Gorbaczow, po tym jak narzucił obywatelom "suchoj zakon", otrzymał telegram z Syberii. Miejscowe władze błagały: "Natychmiast przysłać dwadzieścia pociągów z wódką. Naród wytrzeźwiał i zaczyna pytać, gdzie car". Sekretarz generalny zlekceważył ostrzeżenie i wkrótce imperium się rozpadło. Tej jesieni o krok od "suchego prawa", czyli niemal prohibicji, znajdowała się już Rosja. Przez kilka lat minimalne ceny wódki - ustalane przez rząd - regularnie rosły. Ograniczano też jej sprzedaż, a Władimir Putin i premier Miedwiediew ostentacyjnie podkreślali, że są abstynentami. Wyburzono nawet pomnik gorzałki w miasteczku Głazow na Uralu. I nagle pod koniec grudnia rosyjski prezydent ogłosił, iż ma dla narodu noworoczną niespodziankę. W sprzedaży detalicznej pół litra czystej stanieje aż o 16 proc. Średnio butelka wódki kosztować będzie 170 rubli, czyli niecałe 10 zł.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.