Część odpowiada za całość
W KINACH Maciej Pieprzyca w "Jestem mordercą" na przykładzie jednego portretu pokazuje cały wadliwy mechanizm społeczny
Ten film robi się najciekawszy w momencie, kiedy grany przez Mirosława Haniszewskiego główny bohater "Jestem mordercą" z przesadnie ambitnego milicjanta staje się kimś w rodzaju żądnego władzy manipulanta i wroga samego siebie. To figura znana i z literatury, i z kina, a najlepiej chyba z życia. Pieniądze, poklask, rozpoznawalność we własnym środowisku są kuszące, zwodnicze, łatwo się wykoleić. Skupienie Macieja Pieprzycy na wiarygodnie wygranej postaci milicjanta chroni "Jestem mordercą" przed zarzutami o kokieteryjne czerpanie z konwencji oldskulowego thrillera milicyjnego, z całym przypisanym do tego typu narracji kostiumograficznym i scenograficznym sztafażem. Nowy film twórcy "Chce się żyć" wymyka się prostym klasyfikacjom gatunkowym. Thriller ucieka moralitetowi, a historia poszukiwań seryjnego mordercy zamienia się w posępny moralitet o uleganiu pokusie zła.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.