Dziennik Gazeta Prawana logo

Pięć twarzy komunisty obsesyjnego

29 czerwca 2018

Miał szansę zostać narodowym bohaterem. Ale żaden naród nie weźmie do panteonu kogoś tak podle małostkowego

Towarzysze, obywatele, ludu pracujący stolicy" - tak zaczął swoje słynne przemówienie na warszawskim placu Defilad 24 października 1956 r. Władysław Gomułka. Wcześniej półmilionowy lub nawet większy tłum odśpiewał mu "Sto lat". A potem czekał na obietnicę zmian. Towarzysz "Wiesław" nie szafował nimi. "W ciągu ubiegłych lat nagromadziło się w życiu Polski wiele zła. Wiele nieprawości i bolesnych rozczarowań" - mówił, dodając jeszcze trochę o wypaczeniach oraz tym, że: "słowa nie znajdowały pokrycia w rzeczywistości". Wiele czasu poświęcił kwestii nienaruszalności sojuszu ze Związkiem Radzieckim i krajami socjalistycznymi. Gdyby tak przemawiał ktoś inny, mający dość stalinowskiej rzeczywistości, ludzie byliby mocno rozczarowani. Ale na mównicy stał były więzień i człowiek, który potrafił powiedzieć "nie" Moskwie. To dawało ogromną nadzieję na lepsze czasy. "Tak niedawno, / Październik 56: / Kilka lat temu / Na rękach mogliby pana nieść" - pisał w wierszu "Do towarzysza Wiesława" Kazimierz Wierzyński, dodając: "Wydawało się, szedł pan pod włos, / Po naszemu / Prawie tak / (przepraszam za wyrażenie) / Jak Piłsudski".

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.