Dziennik Gazeta Prawana logo

Reklamą do gwiazd

27 czerwca 2018

Aby ludzie postawili stopę na Marsie, niezbędne są dwie rzeczy: odpowiednia promocja i groźna konkurencja. No i jeszcze szalony wizjoner, taki jak Wernher von Braun lub Elon Musk

Bywa, że czyimś przeznaczeniem są inne planety. Tylko nie ma szans, by na nie polecieć. Wówczas można się poddać lub spróbować przyśpieszyć bieg dziejów. Elon Musk wybrał to drugie. Zorganizowana przez niego w zeszłym tygodniu konferencja prasowa dowiodła, że jego życiowym celem jest zainicjowanie podróży międzyplanetarnych. Deklarację tę łatwo uznać za wizję szaleńca, gdyby nie biznesowe sukcesy Muska. Elektryczne samochody "Tesla" oraz inwestycje w nowe technologie przyniosły wizjonerowi z Republiki Południowej Afryki majątek szacowany na około 13 mld dol. Wszystko wskazuje też na to, że jest to dopiero początek drogi i Musk w ciągu kilku lat ma szansę zdobyć pierwszą pozycję w rankingu najbogatszych ludzi świata. Aczkolwiek nie to jest jego celem, co tłumaczył dziennikarzom podczas Międzynarodowego Kongresu Astronautycznego w Meksyku. Prezentując przy tym ogólną koncepcję pierwszej misji międzyplanetarnej, mającej wyruszyć za jakieś 10 lat. Porywa ona swoją śmiałością, a jednocześnie pokazuje ogrom trudności. Jedynie do wyniesienia na okołoziemską orbitę dwóch statków, jednego ze stuosobową załogą i drugiego z zapasem paliwa, potrzeba rakiety 3,5 razy potężniejszej od - używanego w księżycowym programie "Apollo" - Saturna V. Tymczasem komplikacji technologicznych jest dużo więcej. Statek kosmiczny będzie miał zapas paliwa na podróż w jedną stronę. Aby powrócił, trzeba stworzyć technologię produkcji podobnego paliwa z zasobów marsjańskich. Ludzie muszą zostać zabezpieczeni przed śmiertelnie niebezpiecznym promieniowaniem, stale obecnym w przestrzeni kosmicznej. Nie przetrwają bez odpowiednich zapasów żywności i wody. Krótko mówiąc, przeszkód i niebezpieczeństw jest trudna do przeszacowania liczba, a charyzmatyczny wizjoner tylko jeden. "Ja osobiście nie mam większej motywacji do tego, by wykorzystać moje własne zasoby, niż sprawienie, że Ziemianie staną się gatunkiem międzyplanetarnym" - zapewniał podczas konferencji Musk. Cel na pierwszy rzut oka zbyt szalony, a przeciwności zbyt wiele, by wynalazca miał szansę na sukces. A jednak taka sztuka już się kiedyś udała. Wernher von Braun nie tylko potrafił porwać dla swej idei całą Amerykę, ale też błyskawicznie zaczął wcielać ją w życie, gdy tylko otworzyło się ku temu dogodne okno startowe.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.