Dziennik Gazeta Prawana logo

Wielkie ambicje

23 września 2016

TEATR STUDIO Radosław Rychcik dostrzegł w Tomie Ripleyu genialnego aktora. To samo w sobie jest intrygujące, ale nie sprawdza się w przedstawieniu. Zbyt długim, chimerycznym, pozbawionym rytmu i emocji

Byłem jednym z niewielu krytyków, którym przypadł do gustu poprzedni zrealizowany w warszawskim Teatrze Studio spektakl Radosława Rychcika "Utalentowany pan Ripley". Lubiłem go za zanurzenie w popkulturze i reżyserski dystans. Pierwszy Ripley był widowiskiem zwartym i dowcipnym. Rychcik wyznał gdzieś, że ma dość dekonstrukcji i podobnych zabaw, bardziej interesuje go konstruowanie opowieści. Książki Patricii Highsmith dają na to szansę. Trudno zamknąć je w wąskiej szufladzie z etykietą "klasyczny elegancki kryminał". Nie pasują tam już z powodu tytułowego bohatera - wyrachowanego złoczyńcy, który po wielu perypetiach wyprowadza w pole cały system sprawiedliwości. Tyle że przemyślny Ripley od pierwszej chwili zyskuje naszą sympatię. Po trosze z racji wdzięku, przede wszystkim zaś dlatego, że jest bandytą z klasą w świecie, w którym ludzie klasy i stylu są chronicznie pozbawieni.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.