Dziennik Gazeta Prawana logo

Z plecakiem na igrzyska

2 lipca 2018

Podróżuje po całym świecie, ale ma jedno szaleństwo - odwiedza miasta gdzie odbywają się Olimpiady i chłonie atmosferę sportowego święta

Szczecinianka Adrianna Banio była w 2008 r. w Pekinie, a cztery lata później w Londynie. I na własnej skórze poczuła, jak fantastyczną imprezą są igrzyska olimpijskie. Nie tylko pod względem sportowym, lecz także - a może przede wszystkim - fantastycznej atmosfery.

- Od zawsze byłam bardzo ciekawa świata i miałam podróżnicze marzenia. Jednym z nich była podróż Koleją Transsyberyjską. I tą koleją, za namową pływaczki Kasi Baranowskiej, z którą się przyjaźnię, pojechałam na swoje pierwsze igrzyska do Pekinu - opowiada Adrianna. W Pekinie poznała grupę Brazylijczyków. - Wtedy pomyślałam sobie, jak fajnie byłoby, gdyby Rio de Janeiro dostało prawo organizacji igrzysk, bo przecież w Ameryce Południowej tego święta nigdy nie było, a Brazylia na pewno na to zasługuje. I do tego gwarantuje, że będzie w trakcie nich cudowny, spontaniczny klimat - mówi. Gdy rok później okazało się, że Rio de Janeiro wygrało rywalizację z Madrytem, postanowiła, że musi odwiedzić Brazylię w czasie letnich igrzysk. - A właściwie nawet wcześniej, bo gdy raz przeżyjesz igrzyska na żywo, to nie jesteś w stanie oglądać kolejnych w telewizji. Tak w Pekinie podjęłam decyzję, że będę podróżować za igrzyskami - opowiada Adrianna.

Jeżdżenie po igrzyskach to bardzo kosztowne hobby, chyba że... umie się to robić. - Śpię w hostelach, w pokojach typu dorm [wieloosobowych - red.], wybieram najtańsze środki lokomocji, czasem jest to autostop. Ważne, że można zorganizować niedrogi wyjazd w najważniejsze w tym momencie miejsce na świecie. To kwestia priorytetów - mówi polska podróżniczka.

Adrianna Banio skończyła m.in. szczeciński Instytut Kultury Fizycznej. Dziś na Uniwersytecie Szczecińskim jest wykładowcą, a na poznańskiej Akademii Wychowania Fizycznego robi doktorat. Fascynuje się sportem i choć nigdy nie pływała zawodowo, to ma uprawnienia trenera pływania oraz pełni funkcję sędziego pływackiego.

Podróż do Rio to część wielkiej podróży po Ameryce Południowej. Adrianna była w Peru, Boliwii, Chile, Argentynie, Urugwaju i Paragwaju, a przed nią, już po igrzyskach, jeszcze wyprawa w głąb Brazylii - do Amazonii. Do Polski wróci po trzech miesiącach, obecnie jest mniej więcej w połowie. - Kocham odwiedzać miejscowości, które nie są turystyczne, poznawać ich mieszkańców. Cóż, Rio de Janeiro akurat do takich nie należy, ale i tutaj są takie miejsca. A do tego są igrzyska. Cieszę się, że jeszcze przed ich rozpoczęciem mogłam zobaczyć przekazanie znicza z ogniem olimpijskim przy Forcie Copacabana - podkreśla.

Podróżowanie ułatwia jej znajomość języków angielskiego i hiszpańskiego. A także pozytywne podejście do życia, które pozwala na poznawanie ludzi wzajemnie pomagających sobie i podpowiadających miejsca warte odwiedzenia w trakcie takich wypraw jak ta.

Co chce zobaczyć w Rio? - Wszystko, na co uda mi się zdobyć wejściówki. Mam już bilety na podnoszenie ciężarów, zapasy, lekką atletykę, siatkówkę i piłkę ręczną. Marzy mi się pływanie, bo bardzo mi zależy, żeby zobaczyć na olimpijskiej pływalni Kasię Baranowską, Mateusza Sawrymowicza i Filipa Zaborowskiego, z którymi kolegujemy się od lat. Niestety, zdobycie tych wejściówek graniczy z cudem - mówi.

Adrianna chciała w Rio de Janeiro być wolontariuszem, wypełniła nawet wszystkie formularze i pomyślnie przeszła całą rekrutację. - Ale przestraszyłam się, że mogę trafić np. na lotnisko i w ogóle tych igrzysk nie obejrzę. Do tego nie znoszę być ograniczona w podróży planami i grafikiem, bo wtedy traci ona swój urok. I podjęłam decyzję, że rezygnuję - mówi.

Szczecinianka zamierza nadal odwiedzać miasta kolejnych gospodarzy igrzysk. Za cztery lata wybiera się do Tokio.

@RY1@i02/2016/154/i02.2016.154.000001500.801.jpg@RY2@

ŁUKASZ GROCHALA/CYFRASPORT/FORUM

Podróż do Rio to część wielkiej podróży po Ameryce Południowej. Adrianna była już w Peru, Boliwii, Chile, Argentynie, Urugwaju i Paragwaju

Paweł Hochstim

Andrzej Szkocki

z Rio de Janeiro

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.