Przez rokosz do rebelii
Polacy nie godzą się na wzmocnienie państwa, bo własnej władzy boją się bardziej niż ościennych mocarstw. Z kolei rząd zwykle robi wszystko, by ich w tym utwierdzić
Słów rebelia, rokosz i bunt Jarosław Kaczyński używa od wielu miesięcy. Odmieniając je przez osoby, rodzaje i przypadki z uporem godnym lepszej sprawy. Zmienia się tylko obiekt, który się nimi określa. Choć zwykle są to sędziowie TK, uczestnicy demonstracji KOD lub politycy opozycji. Zgodnie z retoryką prezesa ludzie ci zagrażają państwu, podważając jego stabilność i blokując dobre zmiany w imię obrony własnych interesów.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.