Rewolucje francuskie
Z taką lubością, z jaką Polacy zwalczają się wzajemnie, Francuzi obalają królów i republiki. A potem są z tego dumni
Gdy na początku marca francuski rząd przedstawiał projekt uelastycznienia rynku pracy (Polacy przerabiali ten temat kilka lat temu), można było łatwo przewidzieć, co się wkrótce wydarzy. Zaraz po Dniu Kobiet wybuchły zamieszki w największych miastach i do dziś nic nie wskazuje na to, by dobiegały końca. Przez ostatni weekend w protestach i walkach ulicznych brało udział - wedle wyliczeń francuskiej policji - 170 tys. ludzi. Acz związki zawodowe twierdzą, iż w rzeczywistości aż pół miliona. Jedynie w Paryżu 50 tys. demonstrantów dzielnie walczyło z policją na placu Republiki. Rozpraszając się dopiero po zmasowanym użyciu przez stróżów prawa gazu łzawiącego i gumowych kul.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.