Jazz rozbija się w popie
MUZYKA
Nie ma tak charakterystycznego głosu jak Tony Bennett (nikt nie ma), nie potrafi tak wibrować wokalem i pójść wysoko jak Joe Williams, nie szaleje przy mikrofonie w stylu Ala Jarreau. Gregory Porter stał się jednak jednym z najważniejszych jazzowych głosów w ostatnim czasie. Nieprzypadkowo. Swoim ciepłym wokalem, niezwykle czystym, wzruszającym sposobem śpiewania, bez fajerwerków, z powodzeniem trafia na popowe listy przebojów. Jego kolaboracja z Disclosure w numerze "Holding On" wylądowała na szczycie US Dance Club Songs. Najnowsza płyta "Take Me to the Alley" też doskonale radzi sobie w popowej konkurencji. Już znalazła się w pierwszej setce Billboardu i na piątym miejscy UK Chart, przegrywając jedynie z Beyoncé, Radiohead, Drake’em i Skeptą. Porter pokazuje, że najwyższej próby jazz może przebić się do rzeszy fanów. Nie po raz pierwszy zresztą.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.