Trzecia runda
"Wojna to tylko kwiat" to najsłabsze ze wspólnych dzieł Agnieszki Przepiórskiej, Piotra Ratajczaka i Piotra Rowickiego. Broni się dzięki ekspresyjnemu aktorstwu Przepiórskiej
Najpierw była opowieść o kobiecie, która musi nauczyć się żyć od nowa po stracie męża, ofiary katastrofy lotniczej. W skrzącym się emocjami tekście Piotra Rowickiego doszukiwano się odprysków smoleńskiej tragedii, ale gra Agnieszki Przepiórskiej oraz dyskretna reżyseria Piotra Ratajczaka kazały odrzucić wszelkie podejrzenia o sceniczną publicystykę. Po "...i będą święta" przyszedł monodram numer dwa, czyli "Tato nie wraca". Przepiórska opowiedziała w nim historię dorosłej kobiety przez całe życie zmagającej się z traumą dziecka opuszczonego przez ojca. Wcale nie ukrywała, że tym razem w ogromnym stopniu mówi od siebie, ale ów osobisty naddatek raczej nie służył spektaklowi. Jego największą siłą było natomiast aktorstwo Przepiórskiej, wolne od sentymentalizmu, w żadnej chwili niezabiegające o sympatię u widzów. Monodramy Przepiórskiej właśnie ze względu na swoją ascetyczną formę, złączoną z wyjątkowo emocjonalnym scenicznym życiem ich współautorki, stały się w naszym teatrze jednego aktora nową jakością.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.