W cztery oczy
Jedna rozmowa dwóch ludzi nie powinna decydować o życiu milionów innych i przyszłości świata. W polityce, niestety, czasami takie spotkania się zdarzają
Niespełna rok temu prezydent USA groził Korei Północnej „ogniem i furią”. W odpowiedzi jej przywódca straszył atakiem rakietowym na wyspę Guam, gdzie znajdują się amerykańskie bazy wojskowe. A ponieważ Pjongjang przeprowadził wcześniej kilka udanych prób nuklearnych, świat zamarł ze strachu. Bo gdyby konflikt wybuchł , tylko na Półwyspie Koreańskim pochłonąłby miliony istnień. Poza tym, z racji interesów strategicznych, wojnie bezczynnie nie przyglądałyby się ościenne mocarstwa: Chiny, Japonia i Rosja. Tymczasem w krótkim czasie doszło do wolty – i w tym tygodniu w Singapurze doszło do spotkania Donalda Trumpa i Kim Dzong Una, którzy zachowywali się jak przyjaciele.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.