Syndrom Spa
Na sojuszników można liczyć wtedy, gdy nie robią wielkich interesów z naszym wrogiem, jak przekonali się Polacy w 1920 r. Ukraina ma tę lekcję jeszcze przed sobą
fot. Robert Sennecke/ullstein bild/Getty Images
Uczestnicy konferencji w Spa: premier Wielkiej Brytanii Lloyd George, minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii George Curzon, premier Francji Alexandre Millerand i premier Włoch Francesco Nitti
Kijów wszelkie nadzieje na lepszą przyszłość wiązał przez ostatnie lata z Niemcami, widząc w nich swojego kluczowego protektora. Tymczasem ocieplenie w relacjach Berlina z Moskwą jest od miesiąca faktem. Na razie zacieśnienie relacji z państwem, które pięć lat temu anektowało Krym i rozpętało wojnę na Donbasie, wymaga gimnastyki semantycznej. Budowa gazociągu Nord Stream 2 postępuje, bo – jak twierdzi kanclerz Angela Merkel – jest to „projekt prywatnych europejskich firm” i rząd federalny nie ma z nim wiele wspólnego. Niedawne odzyskanie pełnego prawa głosu w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy przez Rosję nastąpiło zaś dla dobra… rosyjskich dysydentów. Nadal będą oni mogli składać skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, którego wyroki muszą respektować państwa strony konwencji. „To dobra wiadomość dla rosyjskiego społeczeństwa obywatelskiego” – stwierdził niemiecki minister spraw zagranicznych Heiko Maas. Sławny szachista i dysydent Garri Kasparow swoją wdzięczność wyraził na Twitterze słowami: „W imieniu rosyjskiego społeczeństwa obywatelskiego zmuszonego do życia za granicą – pierd… się”. Wcześniej na Międzynarodowym Forum Ekonomicznym w Petersburgu minister gospodarki RFN Peter Altmaier podpisał z przedstawicielem Rosji deklarację mówiącą o budowie „dwustronnej współpracy gospodarczej”.
Sankcje wobec Moskwy oficjalnie nadal obowiązują, ale stały się one już tylko jednym z wielu elementów gry interesów. Berlin chce zbliżenia z Rosją, bo potrzebuje partnera w czasach wojen handlowych USA i rosnącej konkurencyjności zaawansowanego technologicznie chińskiego eksportu. Poza tym, jak przyznał w wywiadzie dla dziennika „Bild” minister Altmaier, „w wyniku rezygnacji z węgla i energii atomowej w okresie przejściowym będziemy musieli wykorzystywać elektrownie gazowe i cieplne”. Nikt nie zapewni Niemcom tańszego gazu niż Rosja. Ale w zamian za przyjaźń Kreml poprosi o uregulowanie rachunków. I wcale nie muszą za nie płacić Niemcy, bo cały koszt da się przerzucić na Ukrainę. Polacy już 100 lat temu byli świadkami tego, jak się robi takie interesy. A o mały włos nie wystąpili w roli jednego z głównych dań.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.