Wygasić i uspokoić
Antybiotyki są jak ubrania z sieciówek: standardowa rozmiarówka, w którą wejdzie większość ludzi. Z kolei leki na wirusy bywają nawet jak krawiectwo haute couture: pod wymiar i dla wyjątkowego klienta
Reakcje organizmu na zakażenie wirusowe można w niektórych przypadkach porównać do sytuacji, w której wpuszcza się pięciolatka do kuchni, żeby posprzątał. Może i coś umyje, ale przy okazji stłucze najlepszy serwis – mówi prof. Anna Piekarska, szefowa Katedry Chorób Zakaźnych w Klinice Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, która od początku pandemii zajmuje się pacjentami z COVID-19. O co chodzi? O to, że u części chorych najgorsze szkody paradoksalnie wyrządza nie wirus, lecz nasz własny organizm, kiedy chce ograniczyć zakażenie. – Dlatego największe niebezpieczeństwo pojawia się zazwyczaj w drugim tygodniu choroby – dodaje lekarka. To moment, kiedy zaczyna się drugi etap choroby. Wirusa może już wtedy nie być w organizmie, ale nasz układ immunologiczny sieje spustoszenie. – Reakcja organizmu jest nadmierna, często nieadekwatna – opisuje prof. Piekarska. Pojawia się wówczas kaskada groźnych objawów, takich jak niewydolność oddechowa, a stan zapalny w płucach się nasila. Leki przeciwwirusowe już nie działają. Można hamować tę burzę immunologiczną odpowiednimi preparatami lub stosować tylko leczenie objawowe – sięgnąć po tlenoterapię i respirator.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.