Dziennik Gazeta Prawana logo

Sanepid na trzeciej wojnie światowej

8 kwietnia 2020

Brakuje telefonów, komputerów, ludzi i pieniędzy. Sytuacja w stacjach robi się coraz trudniejsza

To pracownicy sanepidu decydują, kto idzie na kwarantannę, a kogo przebadać. – Z każdym dniem mamy coraz więcej obowiązków, a ludzi do pracy nie przybywa. Wkrótce staniemy się niewydolni – mówi jeden z nich. Praca po 12–16 godzin dziennie to rzeczywistość w wielu stacjach. Zwłaszcza powiatowych, które liczą po kilkanaście, kilkadziesiąt osób.

Gdy wybuchła epidemia, najpierw uruchomiono dodatkowe telefony dla potencjalnych pacjentów, pod którymi mieli otrzymywać informacje, jak postępować w razie choroby. – Telefony nie milkną, a w wielu placókach zostały uruchomione całodobowe numery alarmowe. Pracownicy muszą być dostępni na okrągło – mówi Dorota Gibała, rzecznik WSSE w Rzeszowie. – Bywa, że dzwonią osoby z myślami samobójczymi albo takie, które zostały same, bo ich bliscy są chorzy, a mają na wychowaniu dzieci i brak źródeł utrzymania. Po drugiej stronie są pracownicy, dla których takie rozmowy są ogromnym obciążeniem psychicznym. Bywa, że mają po nich trudności w wykonywaniu codziennych obowiązków – mówi jeden z inspektorów.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.