Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zdrowie

Zadłużone szpitale stoją pod ścianą

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Zaledwie 72 samorządy w ciągu trzech lat skorzystały z rządowej pomocy w spłacie części zadłużenia szpitali. W przyszłym roku takiej pomocy finansowej już nie będzie, za to problem zadłużających się szpitali zostanie

Nad szpitalami wisi topór w postaci nowego prawa: jeżeli samorządy nie spłacą ich strat za 2012 r., będą musiały obowiązkowo przekształcić je w spółki albo zlikwidować. Tak wynika z ustawy o działalności leczniczej. Jeżeli zdecydują się na przekształcenie, to rząd pomoże im spłacić zobowiązania ZOZ-ów np. wobec ZUS czy fiskusa - na ten cel jest przygotowane 1,4 mld zł. Ale już roszczenia innych wierzycieli samorządy będą musiały pokryć z własnej kieszeni.

W najgorszej sytuacji znajdą się powiaty, gminy, urzędy marszałkowskie i miasta, które nie skorzystały z planu B. Jego założeniem było dobrowolne przekształcanie szpitali w spółki połączone z ich oddłużaniem. Główną przeszkodą okazało się to, że rządowe pieniądze pokrywały tylko zadłużenie wynikające z zobowiązań publicznoprawnych. Resztę musiał pokryć samorząd, co często przekraczało jego możliwości. Tak było na przykład w przypadku warszawskiego Szpitala Bródnowskiego w Warszawie. Okazało się, że samorząd nie jest w stanie przejąć wielomilionowego zadłużenia placówki, w tym pożyczek zaciągniętych w bankach.

Niektóre przekształcenia zostały zablokowane przez związki zawodowe. - Bały się one, że część pracowników straci pracę - mówi Wojciech Misiński, ekspert rynku zdrowia z Centrum im. Adama Smitha. Samorządy odstraszała także biurokracja. - Każdy najmniejszy dokument był poddawany przez NFZ drobiazgowej analizie. Trwało to ponad pół roku - mówi Anna Służewska, naczelnik wydziału zdrowia w powiecie lipnowskim. Jemu się jednak udało. Powiat dostał od państwa ponad 30 mln zł. - Teraz szpital działa całkiem dobrze. Wcześniej co roku spłacał odsetki od długu. Pozbawiony tego balastu bilansuje koszty - mówi starosta Krzysztof Daranowski.

Jednak nadal połowa spośród 585 szpitali, które działają jako SPZOZ, generuje starty. Tymczasem - jak wynika z sondy "DGP", którą przeprowadziliśmy w 16 urzędach marszałkowskich - większość jeszcze nie zaczęła się zastanawiać, jakie podejmie kroki.

W woj. kujawsko-pomorskim żaden z dziewięciu szpitali, których organem założycielskim jest samorząd województwa, nie jest przygotowywany do przekształceń, mimo że siedem z nim już w połowie roku notowało ujemny wynik finansowy. Tamtejszy urząd marszałkowski robi dobrą minę do złej gry. - Dyrektorzy jednostek oraz samorząd województwa nieustannie pracują nad poprawą wyników finansowych - mówi Piotr Kryna z departamentu zdrowia urzędu wojewódzkiego.

Podobnie jest w woj. opolskim. Tam osiem spośród 13 wojewódzkich jednostek ochrony zdrowia przynosi straty. - Do tej pory nie zostały podjęte żadne decyzje w sprawie likwidacji bądź przekształcenia podległych nam placówek w spółki kapitałowe - twierdzi Violetta Łuszczewska z gabinetu marszałka województwa.

Podobne zdanie przewija się jak mantra. - Na razie nie ma jeszcze decyzji podmiotu tworzącego w sprawie planowanych działań likwidacyjnych i przekształceniowych - usłyszeliśmy w Łódzkim Urzędzie Marszałkowskim, gdzie na minusie jest aż siedem z 13 placówek.

Wszyscy tłumaczą się tak samo - decydujący będzie 2012 r. Jednak trudno będzie w parę miesięcy poprawić wyniki szpitali, które od wielu lat notują straty. W efekcie może dojść do sytuacji, w których jedyną opcją będzie likwidacja placówek. Bo, jak mówi Marek Wójcik ze Związku Powiatów Polskich, żaden powiat nie będzie pokrywał długów szpitali, które nie rokują poprawy.

@RY1@i02/2011/212/i02.2011.212.000000500.802.jpg@RY2@

Długi szpitali publicznych

Klara Klinger

Dominika Sikora

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.