Ciąża nadmiernie sprywatyzowana
Brak opieki położnej i większy stres podczas porodu - na takie niedogodności narażają się kobiety, które wybrały opiekę w prywatnych gabinetach. Czyli prawie połowa wszystkich przyszłych matek. Za to nie stoją w kolejkach
- Zapytałam niedawno grupę 21 ciężarnych, gdzie chodzą do ginekologa. Tylko dwie korzystały z publicznych placówek - opowiada Leokadia Jędrzejewska, krajowy konsultant w dziedzinie pielęgniarstwa ginekologicznego i położniczego. Choć ta prywatna sonda jest niewymierna, zwraca uwagę na poważny problem: w kraju, gdzie do bezpłatnej opieki medycznej ma prawo nawet nieubezpieczona kobieta przy nadziei, niemal połowa przyszłych matek na wizyty umawia się poza NFZ.
- Wielkość rynku łatwo oszacować: w 2012 r. urodziło się 389,7 tys. dzieci. Z badań przeprowadzonych przez Instytut Matki i Dziecka w Warszawie wynika, że prywatnie prowadzono prawie 44 proc. ciąż. Jedna wizyta kosztuje ok. 100 zł, więc kobiety zapłaciły 167,6 mln zł - wylicza Joanna Pietrusiewicz, prezeska fundacji Rodzić po Ludzku. Te szacunki należy uznać za ostrożne - nie uwzględniają np. obowiązkowych badań. Samo USG w technice 2D prywatnie kosztuje ok. 100 zł, a w czasie ciąży trzeba je zrobić co najmniej trzy razy. Diagnostykę należałoby objąć więc oddzielną statystyką.
Poproszony o komentarz rzecznik Ministerstwa Zdrowia Krzysztof Bąk twierdzi, że resort zna te liczby, ale traktuje je jako materiał orientacyjny i szykuje analizę rynku ginekologiczno-położniczego. Ma być gotowa do końca roku. "Kobiety, które spodziewają się dziecka, mają prawo do podejmowania decyzji dotyczących wyboru publicznych lub niepublicznych podmiotów leczniczych, w których prowadzą ciążę" - odpisał rzecznik.
Tyle że prywatne prowadzenie ciąży - poza plusami, jak unikanie kolejek czy gwarancja, że poród będzie odbierał ten sam ginekolog, który opiekował się matką - ma sporo wad. - Kobiety, które chodzą do ginekologa prywatnie, nie korzystają z porad położnej w czasie ciąży. Ginekolog, który pracuje w ramach kontraktu z NFZ, zgodnie z przepisami kieruje kobietę bezpłatnie do położnej rodzinnej. Ona przygotowuje nie tylko do samego porodu, lecz także do opieki nad dzieckiem - przypomina Leokadia Jędrzejewska. - Kobiety, które prowadzą ciążę prywatnie, często nie wiedzą, że taka położna istnieje - dodaje Joanna Pietrusiewicz i ocenia, że matki, które nie miały z nią kontaktu, są bardziej zestresowane podczas porodu.
Profesor Michał Troszyński, kierownik Pracowni Analiz Zdrowia Prokreacyjnego Instytutu Matki i Dziecka, w jednej z ekspertyz przygotowanych na konferencję fundacji Rodzić po Ludzku sugerował, żeby prywatne gabinety ginekologiczne miały obowiązek zatrudniania położnych. Jego zdaniem to na nich powinien spoczywać obowiązek dbania o matkę przez 9 miesięcy. "Ciąża przebiegająca bez powikłań nie wymaga dziesięciu wizyt lekarskich. Połowa z nich mogłaby być z powodzeniem prowadzona przez doświadczoną położną z zapewnieniem konsultacji z lekarzem położnikiem" - napisał. "Wnikliwa obserwacja przebiegu ciąży i porodu bez niepotrzebnej medykalizacji w czasie porodu mogłaby przywrócić właściwe relacje i znacznie obniżyć liczbę wykonywanych obecnie indukcji porodów i cięć cesarskich" - dodał. A jak pisaliśmy niedawno, z tym ostatnim Polki mają wielki problem - od 1999 r. podwoiła się liczba kobiet, która z nich korzysta.
Położna pomoże urodzić, nakarmić i wykąpać
Przyszła mama już od 21. tygodnia ciąży ma prawo do bezpłatnego wsparcia położnej, która między innymi: przygotowuje ją do porodu, może poprowadzić poród fizjologiczny, pomaga w czasie połogu (6 tygodni od narodzin dziecka). Położna udziela porad dotyczących opieki nad noworodkiem i niemowlęciem, karmienia piersią, dbania o siebie po porodzie.
Wyboru położnej należy dokonać w przychodni, która ma kontrakt z NFZ, wypełniając deklarację wyboru (można ją zmieniać nie częściej niż raz na pół roku). Położna rodzinna świadczy usługi bezpłatnie w dni robocze. Powinna być dostępna zarówno telefonicznie, jak i podczas wizyt domowych. Teoretycznie można wybrać położną pochodzącą z każdego miejsca w Polsce. Praktycznie najlepiej taką, która współpracuje z lekarzem rodzinnym.
Jeśli ciąża przebiega bez komplikacji, a matką opiekuje się położna, potrzebnych jest mniej wizyt ginekologicznych. Jak przekonują eksperci - wystarczy trzy razy odwiedzić lekarza. Niektórzy eksperci upatrują w tym sposobu na rozluźnienie kolejki do ginekologów - gdyby wszystkie ciąże były prowadzone przez położne, lekarze mieliby więcej czasu dla pacjentek, które będąc brzemiennymi, mają problemy zdrowotne.
@RY1@i02/2014/101/i02.2014.101.000000800.802.jpg@RY2@
Rynek wizyt w niepublicznych placówkach
Klara Klinger-Kosmala
Anna Wittenberg
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu