Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Koronawirus a równość płci

2 kwietnia 2020
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

D ziś już nikt nie ma wątpliwości, że koronawirus odciśnie piętno na światowej gospodarce. Ale nie wszyscy zostaną doświadczeni tak samo. Typową recesję mocniej odczuwają mężczyźni, tym razem wszystko wskazuje na to, że większą część kosztów poniosą kobiety. Dlaczego? Odpowiedź daje badanie Matthiasa Doepkego z Northwestern University – zaraza mocniej uderza w branże, które są zdominowane przez kobiety, zaś zamknięcie szkół i przedszkoli sprawia, że opieka nad dziećmi oraz przymus domowej edukacji stały się dla mam de facto kolejnym, bezpłatnym, etatem.

Zarówno w czasie kryzysu gospodarczego z 2008 r., jak i podczas poprzednich krachów to mężczyźni częściej wypadali z rynku pracy. Po pierwsze, relatywnie więcej pracuje ich w branżach, w które standardowa recesja dotkliwiej uderza – np. w Polsce w budownictwie ponad 90 proc. zatrudnionych to mężczyźni (w usługach, które są bardziej odporne na klasyczne zawirowania, dominują zaś kobiety). Po drugie, jeżeli jeden z małżonków już stracił zatrudnienie, to drugi zwiększał aktywność na rynku – to tzw. mechanizm ubezpieczenia w rodzinie. Choć wydawałoby się, że w takim samym stopniu dotyczy kobiet co mężczyzn, to z badań wynika, że częściej reagują na niego panie. Powód jest prosty: kobiety są średnio mniej aktywne na rynku pracy, łatwiej im się dostosować do nowych warunków, np. przejść z połowy etatu na cały.

Ale teraz nic zwykłe nie jest. Jeżeli chcemy wskazać branże, które na pandemii stracą najbardziej, powinniśmy uwzględnić dwa czynniki. Pierwszy: jaki wpływ na popyt na daną pracę ma to, że zostajemy w domu? Zapotrzebowanie na sprzedawców nie spadnie, ale osoby z branży turystycznej czy gastronomicznej (80 proc. zatrudnionych to kobiety) będą mocno poturbowane. Drugi: czy daną pracę da się wykonywać zdalnie? Z pewnością nie ucierpią programiści, którzy nawet w zwykłych czasach blisko 70 proc. zadań wykonują na odległość, ale już kosmetyczki i fryzjerki na telepracę przejść nie mogą. Doepke uporządkował zawody według tych kryteriów. Okazało się, że w USA blisko 24 proc. mężczyzn ma zajęcia, na które popyt w czasie pandemii spaść nie powinien, kobiety – zaledwie 17 proc. Dodatkowo 28 proc. mężczyzn wykonuje prace, które da się łatwo przenieść do domowego biura, kobiety – jedynie 22 proc.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.