Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Sponsorzy chcą trenera z zagranicy

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Leo Beenhakker zgodnie z zapowiedziami nie stawił się wczoraj na spotkanie z prezesem PZPN Grzegorzem Latą

Leo Beenhakker nie sta wił się na wczorajszym posiedzeniu zarządu PZPN. Nie doszło więc do oficjalnego zwolnienia Holendra i jego pożegnania z nielubianymi działaczami. Zamiast niego na rozmowę z Grzegorzem La tą przyszedł Stefan Majewski. Ale on raczej nie poprowadzi kadry. Sponsorzy chcą bowiem zagranicznego selekcjonera.

O tym, że Beenhakker nie przyjedzie do Warszawy, władze P ZPN do wiedziały się telefonicznie od Jana de Zeeuwa. Związek się jednak nie zniechęcił i na dal chce zaprosić Leo. Tym razem w zupełnie innym celu. PZPN chce rozstać się z Holendrem w zgodzie i w cywilizowany sposób. Planowana jest miła uroczystość pożegnalna, na której Lato podziękuje Beenhakkerowi za trzyletnią pracę z reprezentacją Polski. Termin nie został jednak ustalony. Na razie PZPN ogłosił tylko, że Leo jest na płatnym urlopie, bez obowiązku świadczenia pracy. Dwie ostatnie pensje ma ją trafić na konto Beenhakkera na czas. Czyli w czasie przedłużonego pożegnania z Polską Beenhakker wzbogaci się o dwie miesięczne wypłaty w wysokości 130 tys. euro.

PZPN sprawę z Leo więc już załatwił. Ale teraz ma bardzo mało czasu, żeby znaleźć jego następcę. Już za dwa tygodnie muszą być bo wiem wysłane powołania na ostatnie mecze eliminacji mistrzostw świata 2010 - z Czechami (10 październik a w Pradze) i ze Słowacją (14 października w Chorzowie). Wczoraj Lato miał rozmawiać z pierwszym kandydatem Stefanem Majewskim. Prezes miał przekonać go, żeby zgodził się poprowadzić kadrę w tych dwóch najbliższych meczach. Ambitny Majewski zapowiadał jednak, że posada tymczasowego selekcjonera g o nie interesuje. Chciał pracować z kadrą na stałe i przygotować ją do Euro 2012.

- To będzie oficjalna rozmowa na tema t prowadzenia przeze mnie kadry narodowej. Mam swój plan pracy z reprezentacją, wizję drużyny. Przedstawię ją prezesowi - mówił Majewski przed wejściem do gmachu PZPN. Kiedy zniknął za drzwiami, okazało się, że... Lato nie znalazł czasu, żeby z nim porozmawiać. PZPN miał spotkać się także z innymi kandydatami na selekcjonera. Wśród nich najmocniejsze lobby ma Paweł Janas, którego popiera szef Sportfive Andrzej Placzyński. Mocne plecy ma też przyjaciel La ty Henry k Kasperczak. Za Franciszkiem Smudą wstawiają się media. Wczoraj okazało się jednak, że wielkie szanse w walce o posadę polskiego selekcjonera mają też obcokrajowcy.

- Dostaliśmy bardzo ciekawą ofertę od trenera z zagranicy - przyznał wczoraj rzecznik prasowy związku Jakub Kwiatkowski. Zaznaczył, że nie pochodzi ona od Lothara Matthaeusa ani od Avrama Granta. Kandydatura Niemca, który trenował bez większych sukcesów m.in. reprezentację Węgier, Rapid Wiedeń i Partizana Belgrad, została już oficjalnie odrzucona. Grant, były szkoleniowiec Chelsea L ondyn, też nie jest idealny, bo PZPN chciałby kogoś z dużo większym nazwiskiem, jeśli decydowałby się na obcokrajowca. Za takim rozwiązaniem optują sponsorzy związku - Tyskie i Orange. Widać, wrażenie zrobił suk ces, jaki z siatkarzami odniósł Daniel Castellani, a także reklama, którą dzięki temu ma Plus.

Artur Szczepanik

artur.szczepanik@dziennik.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.