Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Słów Estrady może się bać tylko moja żona

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Gdybym poważnie brał takie zapowiedzi, to pewnie nie stanąłbym do walki. Ale nie biorę, i co najwyżej może się nimi przejąć moja żona. Słowami nikt nie wygra. Musisz wyjść do ringu i udowodnić, że potrafisz robić to, co zapowiadałeś. Ja wejdę do niego dobrze przygotowany, po ośmiu tygodniach ciężkiego treningu. A teraz nie będę dużo mówił.

Na pewno nie jest on puncherem, który jednym ciosem wygrywa walki. A czy ja przyjmuję wiele ciosów? W boksie bez mocnej szczęki nie ma czego szukać. Czasem trzeba przyjąć cios, a potem go oddać, by wygrać walkę. Właśnie takie wymiany są tym, na co kibice czekają i co najbardziej kochają. Na taki sposób walki jestem przygotowany. Jestem gotowy na wojnę.

Kto więcej waży, ten szybciej słabnie. Ja przyszedłem z kategorii półciężkiej i junior ciężkiej, więc na pewno ciężki będzie męczył się szybciej ode mnie. Widziałem wiele walk bokserów o dużej wadze i widziałem, że kiedy przychodzi siódma, ósma runda, to lżejsi rywale zaczynają ich obijać. Wierzę, że teraz też tak będzie.

Absolutnie mi to nie przeszkadza. Liczyć się będzie szybkość i siła. Można ważyć 90 kg i być bardzo silnym.

Nigdy nie lekceważę żadnego rywala. Estrada na pewno jest dość szybki, ruchliwy, ma też dwie ręce i zadaje ciosy, więc ma szansę. Poza tym ma spore doświadczenie z amatorskich walk. Ale zobaczymy, jak wypadnie na moim tle. Jak dobry by nie był, to skoro chcę być mistrzem świata wagi ciężkiej, muszę z nim wygrać i iść dalej.

Amerykanie znani są z tego, że dobrze amortyzują ciosy, wykonując balans tułowiem, uchylając się. Ge neralnie trudno jest ich trafić. Ale poczekajmy do soboty. Jak to mówią: w boksie nie ma odpornych, są tylko źle trafieni.

Jak z każdym. Wszystkie sparingi były bardzo dobre. Ani razu nie zdarzyło się tak, żebym był w opałach. Jestem gotowy do walki.

Na sto procent.

Ale zastępował go mój nowy trener Roger Bloodworth. Dobrze mi się z nim współpracowało i na pewno będę korzystał z jego pomocy w przyszłości. A termin nie ma żadnego znaczenia, bo tym razem nie muszę pilnować limitu wagi.

Dobrze. Nie tracę sił, zbijając wagę. W tej chwili ważę 100 - 102 kg i niczym nie muszę się przejmować. Odżywiam się normalnie, przyjmuję minerały oraz witaminy i trenuję pod okiem trenera od przygotowania siłowego Ralpha Mendeza.

Nie przeżywam tej walki. Jeśli bym przeżywał, to znaczyłoby, że się boję.

Tak, jak zawsze - w domu z rodziną.

Jak najdalej, bo takie rozmyślania nic nie dają. Po raz ostatni trenuję w czwartek, a potem już tylko odpoczywam.

Nie. Gdybym brał, nie wchodziłbym do ringu.

Prawdopodobnie wyskoczę na parę dni do Polski, a potem - z powrotem do pracy. Następna walka jest zaplanowana na 24 kwietnia.

Na razie nie wiem, ile mógłbym zarobić na walce z Arreolą, dopiero staramy się tego dowiedzieć. To dobry bokser i jeśli będzie taka możliwość, to chętnie się z nim zmierzę. Na razie jednak czekam na dzień 6 lutego i walkę z Estradą.

Na pewno coś zarobię, ale na razie nie wiem ile, bo mam układ procentowy. W przewidywania się nie bawię.

@RY1@i02/2010/024/i02.2010.024.000.017a.001.jpg@RY2@

Fot. Adam Bondarowicz/Polsat

Tomasz Adamek od października jest międzynarodowym mistrzem IBF wagi ciężkiej

były zawodowy mistrz świata w kategorii półciężkiej i junior ciężkiej, obecnie posiadacz pasa międzynarodowego mistrza wagi ciężkiej organizacji IBF, zdobytego 24 października 2009 r. dzięki zwycięstwu nad Andrzejem Gołotą

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.