Z dziećmi gorzej niż za Gomułki
Polityka prorodzinna po polsku: złe narzędzia, brak spójności i koordynacji działań. Tak ocenia ją Najwyższa Izba Kontroli. W efekcie, choć rząd nas przekonuje, że warto mieć dzieci, wcale nie jesteśmy o tym przekonani
Najwyższa Izba Kontroli w swoim najnowszym raporcie wyszczególnił 50 strumieni, którymi budżetowe środki płyną na szeroko pojętą politykę prorodzinną - obejmują one wsparcie zarówno dla dzieci, jak i dla rodziców, od okresu ciąży aż do wejścia potomstwa na rynek pracy. Paleta tych działań jest bardzo szeroka. Zaczyna się od programów profilaktycznych NFZ i opieki medycznej nad kobietami ciężarnymi, poprzez urlopy macierzyńskie i wychowawcze, a kończy na stypendiach dla studentów. Do tego dochodzą oddzielne działania samorządów, np. karta dużej rodziny. Rząd rozbudowuje różne formy opieki nad małymi dziećmi, co ma umożliwić rodzicom łączenie pracy z opieką. Na pozór wszystko wygląda dobrze. Niestety - twierdzi NIK - problem w tym, że system działa nieefektywnie. I zmiany zachodzące w polityce prorodzinnej nie przekładają się na przekonanie Polaków, że warto mieć dzieci.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.