Z księgi przychodów i rozchodów
Gdyby porównać Kościół katolicki do dużego przedsiębiorstwa, to sposób, w jaki w nim przepływają pieniądze, można by uznać za mocno anachroniczny. Ale system działa zadziwiająco sprawnie
Myślała pani, że jestem kościelnym ministrem finansów? Błąd w założeniu - śmieje się ks. Janusz Majda, ekonom Konferencji Episkopatu Polski. Ale to częsty błąd, jaki popełniają ludzie świeccy, wyobrażający sobie, że Kościół w Polsce ma jednego oberszefa od finansów, do którego każdego dnia spływają tysiące raportów i który żelazną ręką trzyma kasę tej największej instytucji religijnej w Polsce. - Ja zarządzam tylko majątkiem Konferencji Episkopatu Polski (KEP), w dodatku mam nad sobą różne ciała kontrolne - opowiada ks. Majda.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.