Bohaterowie dnia codziennego
Zakładają rabatki w wybetonowanych miastach albo rozdają jedzenie. Tych, którym chce się chcieć, jest wbrew pozorom bardzo wielu
W jednym z warszawskich warzywniaków kilka tygodni temu pojawiła się na szybie kartka z napisaną niebieskim długopisem informacją: w każdy wtorek rozdajemy jedzenie potrzebującym. - Czasy są trudne, chcieliśmy zrobić coś dla tych, którym powodzi się gorzej. Przychodzą starsze panie i pakujemy im do siatek warzywa - opowiada sprzedawczyni. Skąd pomysł? - Po prostu trzeba pomagać bliźnim - mówi. Co prawda kartka zniknęła po kilku tygodniach (zwabiała okolicznych pijaczków, którzy w trakcie dłuższych nasiadówek wpadali, w stanie mocno wskazującym, po zakąski). Ale ci, którzy pytają, pomoc wciąż otrzymują. W żartach małżeństwo prowadzące sklep martwi się tylko, by nie było jak z tym piekarzem, co to biednym chleb oddawał, a potem ścigał go urząd skarbowy. Wydaje się to symptomatyczne, że wielu społecznikom i aktywistom państwo jawi się bardziej jako podmiot, który problemy tworzy, niż je rozwiązuje.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.