Strajk skończył się na dobre
Klasyczna forma protestu pracowniczego przestała być skuteczna. W dużej mierze winę za to ponoszą związki zawodowe i sami pracownicy
Pojawiające się w ostatnich dniach zapowiedzi wznowienia strajku nauczycieli nie wywołują już dużych emocji. Gdy dwa miesiące temu Sławomir Broniarz, szef ZNP, ogłosił przerwanie protestów, miliony Polaków (w tym autor tego artykułu) zadawały sobie pytanie: jak to? Przecież byli tacy zdeterminowani, pokazywali te paski z niskimi płacami, mówiąc „albo teraz coś się zmieni, albo nigdy”. Rząd przetrzymał ich niecałe trzy tygodnie i to wystarczyło, aby zrezygnowali? Wtedy w milionach głów pojawiła się zapewne refleksja: to strajkowanie nie ma sensu. I w dużej mierze nie był to mylny wniosek. Strajk jako forma wymuszenia poprawy warunków pracy staje się coraz mniej efektywny i popularny. Przyczyn jest wiele – pojawiają się nowe formy świadczenia pracy (samozatrudnienie, telepraca, praca mobilna), które nie sprzyjają zbiorowym protestom, a jednocześnie zmniejsza się przynależność do związków zawodowych, rozdrobionych i upolitycznionych (a bez nich formalny strajk nie może się odbyć). Pracodawca, w tym przede wszystkim państwo, coraz łatwiej może neutralizować czy wręcz ignorować protesty albo przedstawiać je opinii publicznej w złym świetle.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.