Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Komu służy powyborcza gra na czas

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

D ecyzja prezydenta Andrzeja Dudy o tym, kogo desygnuje na premiera, w mniejszym stopniu dotyczy tego, kto będzie rządził po wyborach, a w większym, co Andrzej Duda będzie robił w dalszej części prezydentury i po jej zakończeniu. Kończąc konsultacje, prezydent nie odsłonił kart i nie zdradził, kogo wskaże na premiera. Jak wynika zarówno z jego oświadczenia podsumowującego konsultacje, jak i z nieoficjalnych informacji z Pałacu Prezydenckiego, wszystkie opcje są wciąż na stole. Coraz więcej wskazuje na to, że Andrzej Duda czeka na pierwszy, praktyczny test nowej większości, a więc do wyboru nowego marszałka Sejmu. Jeśli zrobi to opozycja, to trudno będzie przekonywać, że PiS ma szanse na utworzenie rządu. Czekanie na test oznaczałoby desygnację premiera dopiero na pierwszym posiedzeniu Sejmu 13 listopada. Aby przyspieszyć ten proces, Szymon Hołownia naciska na przygotowanie umowy koalicyjnej i podział ról. – To powinno być po partnersku. Największy partner odpowiada za rząd, drugi za Sejm, trzeci za Senat – mówił w RMF FM.

Prezydent nie spieszy się z decyzją, bo dopóki jej nie podejmie, ma w tej rozgrywce inicjatywę. A nominacja Marcina Mastalerka (otwartego krytyka Jarosława Kaczyńskiego) na szefa jego gabinetu tuż przed rozpoczęciem konsultacji tylko podkreśla, że Andrzej Duda nie jest zainteresowany byciem wyłącznie prezydentem dekoracyjnym.

W tej chwili prezydent ma dwie drogi. Wskazanie Mateusza Morawieckiego to w obecnych warunkach, jak można się spodziewać, jedynie próba przedłużenia obecnego rządu o kolejne kilka tygodni, a następnie duża szansa na spektakularną porażkę w głosowaniu na sejmowej sali. Co może przemawiać za wyborem wariantu z góry skazanego na przegraną? Chęć udowodnienia własnemu obozowi politycznemu i jego wyborcom, że Duda do końca dawał PiS szanse i był lojalny, biorąc na siebie koszty porażki. Taki scenariusz ma największe uzasadnienie, jeśli prezydent bierze pod uwagę wejście do gry o schedę po Jarosławie Kaczyńskim, zwłaszcza jeżeli PiS zacznie ulegać dekompozycji po wyborach. Sam Duda nie ma temperamentu politycznego gracza, ale ma kapitał ponad 10 mln głosów i Marcina Mastalerka, w którego polityczne umiejętności głęboko wierzy.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.