Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Już tylko odwet

Przesłuchanie Jarosława Gowina przez komisję śledczą ds. wyborów kopertowych. Warszawa, 9 stycznia 2024 r.
Przesłuchanie Jarosława Gowina przez komisję śledczą ds. wyborów kopertowych. Warszawa, 9 stycznia 2024 r.fot. Sławomir Kamiński/Agencja Wyborcza.pl
19 stycznia 2024
Ten tekst przeczytasz w 11 minut

Minęło już ponad 20 lat od utworzenia pierwszej, zarazem najsławniejszej sejmowej komisji śledczej – tej, która badała aferę Rywina. Odbieraliśmy ją wówczas nie tylko jako efektowny, transmitowany na żywo spektakl polityczny, lecz także jako narzędzie oczyszczenia. Pozwalała wejść w tajniki życia publicznego, pokazując gry i zabawy elity, akurat tej związanej z postkomunistyczną lewicą, na styku mediów i instytucji politycznych. Odsłonięto przed nami korupcyjny mechanizm.

Coraz mniej skuteczne

Ale wrażenie oczyszczenia okazało się nietrwałe. Choć na skutek parlamentarnych tricków Sejm przyjął raport posła Zbigniewa Ziobry z PiS (potem oskarżanego przed innymi komisjami za działalność z czasów, kiedy kierował resortem sprawiedliwości), nikt nie poniósł odpowiedzialności karnej ani konstytucyjnej. Co więcej, choć nawoływał do tego poseł Jan Rokita z PO, nie wyciągnięto też wniosków systemowych – mających choćby zapewnić procesowi legislacyjnemu większą przejrzystość. Jedynym efektem prac komisji była atmosfera uważniejszego patrzenia władzy na ręce. Ona także, wraz z zaostrzaniem się polaryzacji, szybko wyparowała.

Owszem, sejmowe komisje śledcze nadal powoływano, ale głównie jako narzędzie rozliczania poprzedniej władzy przez tych, którzy przyszli po niej. To dlatego Sejm z lat 2007–2011 próbował osądzić pisowskie służby specjalne oraz badać okoliczności śmierci posłanki SLD Barbary Blidy. Winny miał być minister Ziobro, którego jednak nie zdołano postawić przed Trybunałem Stanu. Z kolei Sejm wybrany w 2015 r. zajął się aferą Amber Gold i szukał patologii w systemie naliczania i pobierania VAT – tym razem wskazywano na nieprawidłowości w koalicji PO-PSL. Wyniki za każdym razem okazywały się mniej efektowne niż wstępne tezy, choć jakieś kawałki patologicznych mechanizmów wychwytywano. Zarazem samo wnioskowanie o powołanie komisji śledczej stało się ulubioną metodą politycznego dyskursu. Kolejne parlamentarne większości na ogół wnioski odrzucały, argumentując, że do wyjaśnienia wystarczą zwykłe procedury wymiaru sprawiedliwości. Które skądinąd zwykle nie wystarczały.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.