Święty spokój urzędnika
Urzędy nie będą musiały zwracać do budżetu pieniędzy zaoszczędzonych w wyniku redukcji zatrudnienia. Mają trafiać na podwyżki dla najlepszych, choć istnieje zagrożenie, że wszyscy otrzymają po równo. Dyrektorzy urzędów powinni wreszcie zmienić swoje przyzwyczajenia i nauczyć się doceniać pracę najlepszych urzędników. W przeciwnym razie zwolnienia nie przyniosą żadnych efektów - ani oszczędności dla budżetu, ani lepszej jakości pracy urzędów.
Zakończyła się rządowa batalia o zwalnianie urzędników. Teraz wszystko w rękach parlamentarzystów. Przez ostanie dwa miesiące trwania przepychanek o 10-proc. redukcje w administracji państwowej przekonaliśmy się, że urzędnicy to bardzo silne lobby. W dodatku, jeśli chodzi o ochronę miejsc pracy - skuteczne. Celem ich zabiegów i ataków stał się Michał Boni, minister w kancelarii premiera odpowiedzialny za przygotowanie ustawy o zwolnieniach w administracji. Musiał pójść na duże ustępstwa, aby rząd w przyszłości mógł w ogóle mówić, że zmniejszył zatrudnienie w administracji. Z każdym spotkaniem, czy to ze związkami zawodowymi, czy też z forum dyrektorów generalnych, wpisywał do ustawy kolejne stanowiska, które nie będą objęte zwolnieniem.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.