Dziennik Gazeta Prawana logo

Socjalnie i prorodzinnie. Ale kto za to zapłaci?

27 czerwca 2018

SILNIEJSZE WSPARCIE RODZINY i lepiej adresowana pomoc społeczna - partie są ze sobą wyjątkowo zgodne. I równie zgodnie milczą na temat tego, skąd na to wziąć pieniądze

Podwyższenie progów dochodowych do świadczeń rodzinnych oraz samych świadczeń - to prawdopodobna zmiana, jaka czeka nas po wyborach. Oczywiście jeśli wygrane partie zdecydują się spełnić obietnice. Ale ten postulat wpisały do programów aż trzy ugrupowania

- PiS, SLD i PSL. Obecna minister pracy Jolanta Fedak już przypuściła w tej sprawie szturm na szefa finansów Jacka Rostowskiego. Na razie nie ma dużego pola manewru, wziąwszy pod uwagę obietnice, jakie Polska złożyła Komisji Europejskiej w związku z redukcją deficytu.

PO też kusi rodziny. - Zastanawiamy się, czy lepiej podnosić progi, czy podwyższyć świadczenia, aby większa pomoc trafiła do najbiedniejszych - przyznaje poseł z Platformy Sławomir Piechota. Jedno jest zatem pewne - po wyborach kwestia świadczeń rodzinnych powróci.

PiS i SLD są najbardziej kategoryczne - wskazują w swoich programach, że przez wiele lat kryteria nie były zmieniane, co spowodowało wyeliminowanie z systemu pomocy społecznej dwóch milionów dzieci. Obie partie proponują wprowadzenie obowiązkowej corocznej waloryzacji świadczeń i progów.

Ponadto wszystkie ugrupowania poruszają kwestię zwiększenia dzietności i wsparcia rodzin, zwłaszcza tych najbiedniejszych. Na pewno na celowniku znajdzie się system podatkowy - PJN proponuje podniesienie kwoty wolnej i uzależnienie jej od liczby osób w rodzinie. PO z kolei rekomenduje radykalne zwiększenie ulgi na trzecie i czwarte dziecko, choć dopiero od 2014 roku, gdy przestanie nas obowiązywać procedura nadmiernego deficytu.

W innym kierunku idą zapowiedzi lewicy i PiS - obie partie wpisały w programy rozbudowanie budżetowego systemu wspierania rodziny. PiS wymyślił "kartę rodziny wielodzietnej", która ma uprawniać do zniżek m.in. w środkach komunikacji, obiektach sportowych, kinach, teatrach czy muzeach. SLD zaś chce ograniczenia becikowego - miałyby je otrzymywać wyłącznie rodziny najbiedniejsze.

PiS i SLD mają w swoich programach najbardziej rozbudowane propozycje dotyczące polityki społecznej. Sojusz pisze wprost: "Zwiększymy liczbę osób uprawnionych do pomocy państwa oraz będziemy skuteczniej wspomagać potrzebujących." A partia Jarosława Kaczyńskiego proponuje znaczne rozbudowanie aparatu pomocy społecznej, m.in. poprzez zwiększenie liczby pracowników socjalnych i podwyższenie im pensji oraz wzmocnienie kadry powiatowych centrów pomocy rodzinie.

Mniej populistyczne są PO i PSL - zamiast zwiększania wydatków na politykę społeczną postulują lepsze dzielenie pomocy.

Wszystkie partie bez wyjątku umieściły w swoich programach propozycje pomocy dla osób niepełnosprawnych - obiecują zwiększenie bezpośredniej pomocy finansowej ze strony państwa oraz promowanie działań usuwających bariery w uczestniczeniu niepełnosprawnych we wszelkich aspektach życia.

Programy socjalne wszystkich partii mają jeszcze jedną wspólną cechę - całkowity brak konkretów finansowych. Żadne z ugrupowań nie pokazało skutków finansowych swoich propozycji. Może stwierdziły, że nie ma sensu tego liczyć, skoro i tak większość z ich propozycji nie ma szans na realizację w czasach spowolnienia gospodarczego i zaciskania pasa.

@RY1@i02/2011/181/i02.2011.181.000.0004.001.jpg@RY2@

Co proponują partie w sprawie polityki prorodzinnej

@RY1@i02/2011/181/i02.2011.181.000.0004.002.jpg@RY2@

Grzegorz Osiecki

grzegorz.osiecki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.