Gowin skacze po lesie, który zaminowali obrońcy Bizancjum
Dotychczasowa historia deregulacji budzi we mnie dwie refleksje. Pierwsza dotyczy tego, że kiedy minister Gowin w ogóle zaczynał temat, miał zapewne wrażenie, że będzie to niczym przejście przez las, w którym są miejsca niebezpieczne, ale generalnie cała wyprawa nie zapowiadała się groźnie. Ale zanim zrobił pierwszy krok, w lesie zaroiło się od tabliczek: "Uwaga, miny!". Niektóre z nich ostrzegają o prawdziwym niebezpieczeństwie, jak choćby w przypadku ułatwień dla początkujących inżynierów budowlanych, które mogą przynieść odwrotny skutek i utrudnić dostęp. Większość jednak to ostrzeżenia zdecydowanie fikcyjne. Na dodatek przy każdej tablicy stoi ktoś, kto głośno krzyczy, że niebezpieczeństwo jest ogromne, i strasznie trudno w tym zgiełku wyróżnić okrzyki prawdziwych saperów.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.