Historia polskich przystawek: od ZSL do Kukiza
Myli się ten, kto sądzi, że rozgrywającym naszej polityki są największe partie. O treści posiłku częściej niż główne danie decydowały dotychczas rządowe przystawki
Dzisiaj trudno jeszcze precyzować, czy Polską będzie rządzić ktoś samodzielnie, czy w ramach nowej koalicji. W tegorocznym głosowaniu, po raz pierwszy od 1989 r., możliwy był jednak scenariusz, w którym koalicja w ogóle nie byłaby potrzebna. Jak wyliczał dla DGP politolog Jarosław Flis, do Sejmu musiałyby nie załapać się małe komitety, które łącznie zyskałyby 10 proc. głosów. Jeśli powyżej progu znalazłoby się sześć ugrupowań, PiS wystarczyłoby 38,8 proc. głosów, by rządzić samodzielnie. To z pewnością marzenie Jarosława Kaczyńskiego, który już raz, częściowo z powodu koalicjantów, musiał oddać władzę. Scenariusz, kiedy przystawki okazują się ważniejsze niż główne danie, powtarza się u nas raz po raz.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.