Politycy i "ludzie", czyli chłopstwo pańszczyźniane
Przed nami prawie trzy potwornie nudne miesiące przedwyborcze. Pani Szydło zaczęła źle, bo powiedziała wszystko na konwencji PiS i teraz nie może już zwiększać napięcia. Zaś PO będzie robiła nieustanne reformy, niektóre słuszne, inne na chybił trafił, w pośpiechu. Do wyborów nic się nie zdarzy (o referendum praktycznie zapomniano), chyba że przyszły prezydent zrobi coś jeszcze dziwniejszego niż dotychczas. Natomiast politycy, coraz bardziej zajmujący się sobą i kolegami, coraz wyraźniej pogłębiają przepaść, jaka dzieli ich od reszty obywateli. Służy temu przede wszystkim język, jakim się posługują, który - jak zawsze - stanowi wyraz myśli czy też bezmyślności. Ostatnio coraz częściej używane (przez polityków wszystkich partii) słowo to "ludzie". Ludzie czegoś rzekomo chcą, trzeba się wsłuchiwać w głos ludzi, ludzie widzą głupotę tej lub owej partii, oczywiście partii przeciwnej.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.