Mój wyborczy niedosyt
Kampania prezydencka ukazała w moim odczuciu poważny deficyt realizmu i merytorycznych podstaw w poglądach prezentowanych przez kandydatów. Nie myślę jednak, że należy przesadnie winić za to właśnie ich. Mamy bowiem do czynienia z problemem znacznie poważniejszym niż tylko niechęć bądź niezdolność polityków do pogłębionego, opartego na rzetelnych analizach formułowania swych poglądów i zamiarów. W istocie zachowania kandydatów, przecież w większości ludzi bardzo inteligentnych, odzwierciedlają nie tyle ich ugruntowane poglądy, ile przekonania o sile populistycznych argumentów i ich przychylnym odbiorze przez znaczące grupy społeczne. Sposób prowadzenia kampanii wydaje się w tej sytuacji bardziej dokumentować poglądy polityków na temat stanu naszej wspólnotowej świadomości niż ich osobiste przekonania. Miałoby więc być prawdą, że chcemy wysłuchiwać - bez dokładnej analizy kosztów społecznych i budżetowych - nonszalancko rzucanych obietnic o zatrzymaniu procesu unijnej integracji gospodarczej, o pełnej prywatyzacji szpitali i szkół, przełomowych korzyściach z JOW-ów, znacznie podwyższonej kwocie wolnej od podatku dochodowego, likwidacji ZUS-u i wszelkich zasiłków, powrocie do poprzedniego wieku emerytalnego, braku sprzeciwu wobec dalszego zadłużania się państwa, rezygnacji z modernizacji armii lub, przeciwnie, kolejnym znacznym zwiększeniu wydatków na obronność, jednak bez czytelnej wizji przyszłości naszego przemysłu...
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.