Kampania dla mas, debata dla elit
Wołanie o merytoryczną kampanię dla wszystkich trąci hipokryzją. Bo merytoryczna debata zawsze była domeną elit. Dla ludu są igrzyska
Od tygodni słyszymy, że prezydencka kampania wyborcza jest miałka, nijaka i - przede wszystkim - nie merytoryczna. Że główni kandydaci nie przedstawiają wizji rządów, nie mówią o konkretnych problemach, nie podają sposobów ich rozwiązania, tylko słownie ślizgają się po ich powierzchni, wygłaszając okrągłe zdania. I unikają składania wiążących deklaracji. Mówiła o tym ostatnio choćby Jadwiga Staniszkis, ale taka ocena pojawia się też w ustach innych ekspertów, politologów i ekonomistów. Jednak wołanie o merytoryczną kampanię jest z góry skazane na porażkę. Bo merytoryczna dyskusja to oczekiwanie elit, to język, którego nie rozumie większość wyborców. Ci wolą igrzyska.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.