Dziennik Gazeta Prawana logo

MON to ja. Macierewicz

1 lipca 2018

W ubiegłym tygodniu do Sejmu trafił rządowy projekt nowelizacji ustawy o Agencji Mienia Wojskowego. Gdybyśmy żyli w innym kraju, moglibyśmy być tym projektem nieco zdziwieni, bo ostatnia aktualizacja tej ustawy weszła w życie w październiku. Ale jako że rodzimy ustawodawca znany jest z pewnej nadpobudliwości legislacyjnej, to akurat z tego powodu dziwi się zapewne niewielu. Jednak nawet w Polsce konsternację może wzbudzić to, że projekt dotyczy m.in. "odformalizowania procedur obsadzania stanowisk kierowniczych". Dla mniej zorientowanych: AMW zarządza majątkiem wartym miliardy, ma dziesięć oddziałów regionalnych. Jak nietrudno się domyślić, te oddziały potrzebują dyrektorów, dyrektorzy zastępców itd. I o ile dotychczas prezes i dyrektorzy wybierani byli w konkursach, co w jakiś sposób powodowało, że choć wygrywali swoi, to w miarę kompetentni i z zachowaniem pewnych procedur, o tyle teraz będą mogli wygrywać wszyscy. To znaczy swoi, ale już niekoniecznie z potrzebnymi papierami. Próbką takiego myślenia było osadzenie sławnego już Bartłomieja Misiewicza w radzie nadzorczej mającej 5 mld zł rocznych obrotów Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Chłopak ma 26 lat i nie ma nawet licencjatu, nie wspominając o tym, że posiedzenia rad nadzorczych mógł co najwyżej oglądać w amerykańskich serialach.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.