Dziennik Gazeta Prawana logo

Zwyczajowy handel straci na zakazie

27 czerwca 2018

LEGISLACJA Ograniczona będzie sprzedaż towarów w trakcie niedzielnych jarmarków, pikników, giełd. Ucierpią na tym przede wszystkim regiony turystyczne

Projekt w sprawie ograniczenia handlu w niedzielę, który przygotowała NSZZ "Solidarność", zawiera wiele wyjątków. W ostatni dzień tygodnia będą mogły handlować np. małe stacje paliw lub niektóre kioski i kwiaciarnie. Proponowane przepisy nie przewidują jednak odstępstw dla tradycyjnego handlu związanego np. z ruchem turystycznym lub regionalnymi świętami. W rezultacie mocno ograniczona może być sprzedaż np. w trakcie lokalnych, niedzielnych festynów, jarmarków, pikników. Najwięcej strat mogą jednak odnotować ośrodki turystyczne, dla których handel w weekendy oznacza pokaźne zyski. Tego typu wątpliwości prowokują pytanie o to, czy należy rozważać wprowadzenie ogólnokrajowego zakazu handlowania w niedzielę, czy też pozostawić decyzję w tej sprawie samorządom.

Baloniki na druciku

Zgodnie z projektem zakaz prowadzenia sprzedaży w niedzielę ma dotyczyć m.in. przedsiębiorców zajmujących się handlem obwoźnym i obnośnym oraz prowadzących stoiska i stragany. A to oznacza istotne ograniczenia możliwości prowadzenia handlu w trakcie zwyczajowych świąt regionalnych. W takie dni handlować będą mogli tylko sami właściciele stoisk, niedozwolone będzie natomiast wykonywanie pracy przez pracowników, zleceniobiorców lub zatrudnionych na umowie o dzieło.

- Niestety projekt nie uwzględnia regionalnych uwarunkowań religijnych i zwyczajowych. Nie odrobiliśmy lekcji z wprowadzania zakazu pracy w święta - tłumaczy Grzegorz Orłowski, radca prawny w kancelarii Orłowski Patulski Walczak.

Przypomina, że gdy dziewięć lat temu wchodził w życie zakaz pracy w handlu w dni świąteczne, w Poznaniu pojawił się problem ze sprzedażą rogali świętomarcińskich. Tradycyjnie spożywa się je w dzień św. Marcina, czyli 11 listopada. To jednak także Święto Niepodległości, w które - począwszy od 2007 r. - obowiązuje zakaz pracy w handlu. Ostatecznie ze względu na tradycję i konieczność zaspokajania potrzeb ludności sprzedaż rogali jest możliwa. Po wprowadzeniu ograniczeń w handlu w niedzielę skala problemu może być jednak znacznie większa. Lokalne jarmarki lub festyny znacznie częściej przypadają bowiem w zwykłe niedziele niż w jeden z 13 dni świątecznych, w trakcie których już teraz obowiązuje zakaz pracy w handlu.

Turystyczny kłopot

Więcej problemów będą mieć także krajowe kurorty. Projekt nie uwzględnia różnicowania ograniczeń w handlowaniu ze względu na ruch turystyczny i związane z nim zapotrzebowanie na sprzedaż towarów. Przewiduje jedynie, że dopuszczalne będzie handlowanie pamiątkami, upominkami oraz dewocjonaliami, o ile sprzedaż tych produktów wynosi co najmniej 30 proc. miesięcznego przychodu placówki.

- Najwięcej turystów przebywa jednak w ośrodkach w weekendy. Lokalne placówki osiągają wówczas najlepsze wyniki sprzedaży. Na przykład sklepy z odzieżą sportową sprzedają najwięcej swoich towarów w końcu tygodnia, a mają być zamknięte, o ile sprzedaży nie poprowadzi sam właściciel - tłumaczy Grzegorz Orłowski.

Podobny problem będzie dotyczył np. sklepów z regionalnymi produktami (chyba że da się je zakwalifikować jako pamiątka), książkami (chyba że dodatkowo oferowane są też upominki, których sprzedaż stanowi znaczny udział w obrocie), sprzętem sportowym (np. nartami), alkoholem.

- Przepisy te są tak skonstruowane, że ich stosowanie - m.in. ze względu na nadmierną szczegółowość - będzie budzić poważne wątpliwości - wskazuje Karolina Schiffter, adwokat z kancelarii Raczkowski Paruch.

Zdaniem ekspertów tego typu problemy sugerują, że warto rozważyć propozycję, aby zasady handlowania w niedzielę nie były jednolite w całym kraju.

- Wprowadzanie ograniczeń w tym zakresie na podstawie przepisów ogólnokrajowych jest nieracjonalne. Powinny o tym decydować samorządy, które znacznie lepiej potrafią ocenić zasadność tego typu zmian - uważa Grzegorz Orłowski.

Tego typu rozwiązanie funkcjonuje np. we Francji. Zgodnie z nim władze lokalne mogą zezwalać na otwieranie placówek handlowych w niedzielę np. w miejscach popularnych wśród turystów. Podobne rozwiązania mogłyby objąć polskie samorządy.

- Sopot nie jest miastem handlowym, ale w soboty i niedziele organizowane są często targi śniadaniowe połączone z kiermaszami regionalnej żywności. Jest także dużo małych sklepów, które są chętnie odwiedzane przez gości polskich i zagranicznych spędzających weekendy w mieście - wskazuje Jacek Karnowski, prezydent Sopotu.

Jego zdaniem krajowe prawo jest przeregulowane. W wielu sytuacjach nie uwzględnia specyfiki poszczególnych miast, gmin czy obszarów. Więcej kompetencji powinno być więc przekazanych samorządom, które najlepiej znają potrzeby lokalne.

- Dotyczy to nie tylko planowanego zakazu handlu w niedzielę, ale także np. kwestii organizacji stref płatnego parkowania (dni i godziny obowiązywania) czy możliwości regulacji godzin otwarcia sklepów tak, aby w miejscach, gdzie bawi się dużo młodzieży, nie było nocnych sklepów z tanim i bardziej dostępnym alkoholem - dodaje prezydent Sopotu.

@RY1@i02/2016/187/i02.2016.187.18300100b.801(c).jpg@RY2@

Odstępstwa od proponowanego zakazu handlowania w niedzielę

Łukasz Guza

 lukasz.guza@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.