Niemieckie media ukrywają wiadomości. TVP pokazuje prawdę
WYWIAD LEWANDOWSKI: To nie jest widzimisię polskiego rządu, żeby nagle regulować rynek. W wielu krajach UE takie przepisy działają
W sejmowej zamrażarce leży już projekt reformy finansowania mediów. Zapowiadacie kolejne dwa. Po co ta prowizorka?
Obecna nowelizacja ustawy abonamentowej ma być prosta i skuteczna. Ma nam dać czas na przejście procedury notyfikacyjnej dla docelowej reformy. Uzgadniamy z Ministerstwem Finansów, czy to będzie abonament płacony z podatkiem, czy w inny sposób. Dysponujemy analizą, że pobieranie 6-8 zł razem z PIT, CIT i KRUS to najbardziej efektywny sposób.
Operatorzy płatnych telewizji ostro krytykują projekt.
Po to zaprosiliśmy wszystkich do konsultacji i daliśmy na to dwa tygodnie, by wysłuchać ich argumentów. Weźmiemy je po uwagę.
Ustawa nie modyfikuje systemu, więc nie wymaga notyfikacji w Brukseli. Nowe przepisy mają ułatwić opłacanie abonamentu osobom korzystającym z usług telewizji płatnej, wprowadzają też mechanizm kontroli posiadania odbiorników przez te osoby.
Cyfrowy Polsat twierdzi, że projekt łamie konstytucję, bo wprowadza rozwiązanie, które traktuje obywateli w sposób wybiórczy i ma dotyczyć tylko części społeczeństwa.
Obowiązek rejestracji odbiorników nałożony jest na wszystkich posiadaczy niezależnie od sposobu korzystania z usług medialnych. Odbiornik musi więc być zarejestrowany zarówno przez osoby korzystające z usług telewizji płatnej, jak i odbiorców bezpłatnej telewizji naziemnej. Także przepisy dotyczące kontroli nie naruszają równości wobec prawa - kontroli poddani są wszyscy posiadacze odbiorników, różne są jedynie jej środki.
Rynek obawia się odpływu klientów do naziemnej telewizji i serwisów VoD.
Nowelizacja nie przysporzy dodatkowych obowiązków klientom dostawców telewizji płatnych. Wszyscy, którzy mają odbiorniki radiowe lub telewizyjne, powinni opłacać abonament. Oferta programowa bezpłatnej telewizji naziemnej jest znacznie uboższa niż dostawców płatnych. Porównania nie wytrzymują też dostępne na rynku usługi VoD (wideo na życzenie). Poza tym część popularnych usług VoD jest dostępna tylko dla osób, które jednocześnie korzystają z usług telewizji płatnej. Stąd nie wydaje się, by po wejściu w życie ustawy nastąpił znaczny odpływ klientów telewizji płatnych.
Na ile pieniędzy liczycie?
Gdyby wszyscy klienci płatnych telewizji uiszczali abonament, mielibyśmy do dyspozycji 1,34 mld zł. Realnie w pierwszym roku działania mamy nadzieję na dodatkowe 365 mln zł, w kolejnych na blisko dwa razy tyle.
Ale jednocześnie odpuszczacie 3 mld zł z tytułu abolicji.
Faktycznie do ściągnięcia jest tylko 10 proc. z tej sumy. Pół miliona wniosków o umorzenie długu wisi w KRRiT. Nie ma szans, by to szybko przetworzyć. Ściągalność zaległości to dziś 20 proc., a więc kwota 3 mld zł to w rzeczywistości 600 mln zł. Z czego poczta, za skuteczne ściągnięcie egzekucji, bierze połowę - zostaje więc 300 mln zł.
Gra niewarta świeczki?
Dzięki abolicji koszty egzekucji spadną. Poza tym gdybyśmy aktywnie zaczęli ściągać zaległości, to wielu ludzi doprowadzilibyśmy do ruiny. Zaległości abonamentowe wpędziły ich w spiralę zadłużenia, bo kary sięgają nawet 30-krotności miesięcznego abonamentu.
Umorzycie długi wszystkim?
Absolutnie wszystkim, którzy zaczną płacić abonament po wejściu w życie noweli. Z dniem wejścia w życie nowelizacji stawiamy grubą kreskę.
A kiedy nowelizacja wejdzie w życie?
Liczę, że uda się to zrobić najpóźniej po wakacjach. Telewizja potrzebuje tej ustawy szybko.
Ostatnio Jacek Kurski straszył publicznie budżetem śmierci. Ile w tym prawdy?
Konferencje prasowe mają zawsze wymiar public relations. TVP nie może patrzeć w przyszłość z pewnością, rozwijać się. Nie przesadzałbym jednak z tą arcytrudną sytuacją finansową. Na pewno ta ustawa, gdy tylko wyjdzie z ministerstwa, stanie się dla TVP zabezpieczeniem, gwarantem dla BGK do tego, by móc udzielić telewizji dalszej pomocy.
Sytuacja niby jest fatalna, a w tym samym czasie spółka decyduje się podnosić pensję prezesowi.
To nieprawda. Jeszcze do tego nie doszło. A poza tym podwyżka będzie wynikała ze zmiany prawa. Na starych zasadach prezes TVP zarabiał sześciokrotność miesięcznej pensji. Nowa ustawa o wynagrodzeniach w spółkach określiła wyższe widełki - dla takiej spółki jak TVP wynoszą one od siedmiokrotności do czternastokrotności przeciętnego wynagrodzenia.
Czym media publiczne zamierzają przekonać ludzi do płacenia abonamentu? Ograniczeniem reklam?
Przy większych dochodach walne zgromadzenie może wpłynąć na spółki i zmodyfikować strukturę dochodów.
Obecny rząd jest bardzo tożsamościowym ugrupowaniem, nam zależy na misyjności. Ale finansowanie kultury wyższej to nie jest argument nośny w społeczeństwie. Trzeba jednak podkreślać, że misyjność to także sport, jak choćby piłka nożna, olimpiady. Na to idą duże pieniądze.
Tyle że mecze na siebie zarobią, w odróżnieniu od programów prawicowych publicystów. TVP promuje już tylko jeden punkt widzenia.
Pamiętam, jak była zapraszana do współpracy dziennikarka z "Gazety Wyborczej" i nie chciała mieć programu w TVP.
Kurski chciał wykorzystać Dominikę Wielowieyską jako listek figowy.
Dużo osób spoza prawicy wypowiada się w TVP w charakterze komentatorów czy ekspertów. Bartosza Węglarczyka czy Pawła Wrońskiego trudno posądzać o sympatie dla obecnego rządu. Wielu ludzi się obraża na telewizję, odwraca się do niej plecami i nie chce przychodzić, celowo wspierając przekaz "nas tu nie ma".
A dziwi się pan? Przypomnijmy nagonkę na NGO w "Wiadomościach", po czymś takim trudno się spodziewać, że nagle do TVP zaczną przychodzić przedstawiciele organizacji pozarządowych.
Sam wywodzę się z Fundacji Republikańskiej i wiem, jak wydawane są w takich organizacjach pieniądze. Myślę, że problem z materiałami o organizacjach pozarządowych był nie tyle polityczny, ile wynikał z nieznajomości materii. Dziennikarze wykazali się niezrozumieniem tematu.
Biorąc pod uwagę propagandowy wymiar "Wiadomości", raczej celowo zniekształcili obraz.
Unikałbym słowa "propaganda". Wielu ludzi przyzwyczaiło się do narracji prowadzonej przez ostatnie lata. Gdy narracja się zmieniła, przylepiają jej łatkę propagandy. Do niedawna pokazywało się tylko jedną wersję rzeczywistości. Przykładowo niemieckie media ukrywały masę wiadomości. Polskie media publiczne jej nie ukrywają i mówią o tym wprost, ale w odpowiedzi słyszymy, że robią nagonkę na migrantów. Poza tym nie ma czegoś takiego jak obiektywizm. Postrzeganie świata może być co najwyżej intersubiektywne. Media powinny być bezstronne.
Osób, które krytycznie oceniają TVP, jest sporo. Co jeśli ktoś powie, że nie chce płacić na propagandę w TVP albo pozbywa się telewizora?
Jeśli pozbywa się telewizora, to wystarczy, że go wyrejestruje. Jeśli nie miał wcześniej zarejestrowanego odbiornika, to nie musi robić nic.
Klienci kablówek czy platform mają dostęp do telewizji publicznej, bo TVP jest w ofercie wszystkich operatorów. I za to należy zapłacić. Pamiętajmy, że abonament to nie podatek, ale składka na dobro publiczne. Telewizja to nie tylko programy informacyjne, to także wspomniany sport, filmy, które nie są przerywane reklamami, czy sylwester, który oglądało 6 mln ludzi. TVP pokazuje również takie programy, które nie odniosłyby sukcesu komercyjnego, a są ważne i wartościowe, np. "Teatr Telewizji".
Abonament jest gwarancją, że przekaz TVP nie będzie kształtowany przez polityków ani międzynarodowe korporacje, które chcą wpływać na nasze zachowania konsumenckie. Gdyby abonament zastąpić dotacją budżetową, to co roku przy okazji uchwalania ustawy budżetowej można byłoby wywierać wpływ na władze TVP, by robiły to czy tamto, z drugiej strony finansowanie wyłącznie komercyjne doprowadzi do tego, że publiczny nadawca będzie dostosowywał program do wymagań reklamodawców.
Nie udawajmy, że dziś media publiczne są apolityczne. Obecne władze TVP i PR zostały wybrane przez polityków z Rady Mediów Narodowych. Nie mówiąc już o tym, że prezes TVP jeszcze parę lat temu był spin doctorem PiS.
Resort kultury pracuje nad tym, by zagwarantować jak największy poziom niezależności mediów, nie tylko od polityków, ale też od korporacji, m.in. dlatego media finansowane są z abonamentu, a nie z budżetu państwa.
Na jakim etapie są prace nad repolonizacją mediów?
Nie repolonizacją, a dekoncentracją kapitału. To nie jest widzimisię rządu, by nagle regulować rynek mediów. W wielu krajach UE takie przepisy działają. Skłaniamy się do tego, by wypełnić rekomendacje różnych organów unijnych - jest rozporządzenie rady z artykułem pozwalającym państwom członkowskim na zastosowanie dodatkowych mechanizmów zabezpieczających ochronę pluralizmu w mediach.
Kapitał nie zawsze jest wyznacznikiem siły mediów i ich wpływu na opinię publiczną. Musimy najpierw zobaczyć, jak wygląda nasz rynek, ile działa na nim podmiotów, jak się krzyżują ich wpływy na różnych rynkach - telewizyjnym, radiowym, internetowym.
Najważniejsze pytanie brzmi: kto będzie tego pilnował? KRRiT jest organem konstytucyjnym, dedykowanym radiu i telewizji. Nie zajmuje się prasą. Jeśli mielibyśmy nadać KRRiT nowe kompetencje, musielibyśmy zmieniać konstytucję. Może więc kompetencje dotyczące gazet powinien przejąć UKE, a może UOKiK? Za wcześnie, by o tym przesądzać.
Jedna kwestia budzi kontrowersje - czy będziecie nakazywać sprzedaż udziałów medialnym grupom, które mają silną pozycję?
Za wcześnie, by o tym mówić. Trwają analizy.
Kiedy możemy się spodziewać konkretów?
Poprosiłem departament odpowiedzialny merytorycznie za ten odcinek o harmonogram koniecznych ustaw, jakie musimy wdrożyć, z uwzględnieniem projektu dekoncentracyjnego w dwóch koncepcjach. To trudna legislacja, wymaga wiele konsultacji. Nie chcemy robić krzywdy rynkowi, priorytetem jest dla nas pilnowanie interesu narodowego. Chodzi o to, by obywatele mieli pewność, że znajdą obiektywną informację w oparciu o różne źródła, a nie będą w polu jednego dostawcy treści. ⒸⓅ
@RY1@i02/2017/053/i02.2017.053.000001200.801.jpg@RY2@
fot. Paweł Supernak/PAP
Paweł Lewandowski, wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego
Rozmawiała Barbara Sowa
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu