Prawa ręka, czyli skąd się biorą wyroki TK
Zamieszanie z wynagrodzeniami związane z wprowadzeniem Polskiego Ładu, przegrane przez PiS głosowanie nad „ lex Kaczyńskiego ” pieszczotliwie też nazywanym „ lex Konfident ” , inwigilacja Pegasusem czy nietrafione decyzje w walce ze wciąż nieodpuszczającą pandemią - to tylko niekt ó re tematy zaprzątające uwagę medi ó w i społeczeństwa. Nic dziwnego, że informacja o tym, że obecny prokurator krajowy, prawa ręka Zbigniewa Ziobry, wybiera się do Trybunału Konstytucyjnego, przeszła niemal niezauważona. A szkoda, bo jeżeli tak się stanie, to skutki będziemy odczuwać bardzo długo.
Bogdan Święczkowski to postać powszechnie znana w środowisku prawniczym. W druku sejmowym zawierającym zgłoszenie jego kandydatury na sędziego TK, oprócz listy jego licznych zasług, możemy także przeczytać: „Nigdy nie był członkiem żadnej partii politycznej”. Niby prawda. Tyle że tak się akurat składało, że jego kariera nabierała tempa zawsze wtedy, gdy stery w państwie przejmowała obecna formacja rządząca. Przełomowy był rok 2006 r., w którym to Święczkowski najpierw został powołany przez ministra sprawiedliwości - prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobrę do Prokuratury Krajowej. Dzień później, po zrzeczeniu się stanowiska prokuratora, obecny kandydat do TK z woli ówczesnego prezesa Rady Ministrów Jarosława Kaczyńskiego stanął na czele Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.