Dziennik Gazeta Prawana logo

Deficyt miłości do własnego kraju

12 lipca 2018

D wie Polski” to kusząca perspektywa. Z jednej strony Drużyna Permanentnego Alertu Narodowego, z drugiej Drużyna Obrońców Dorobku Transformacji, a pomiędzy nimi miotający się malkontenci dostrzegający słabości obu ekip – i szafa gra.

Wielu komentujących rytualnie biada, że prymitywny, plemienny podział na Złych i Dobrych obniżył poziom debaty publicznej. Wobec tego argumentu jestem sceptyczny. Po pierwsze, stoi za tym niedopowiedziane przekonanie, że dobre decyzje polityków poprzedzone są głęboką dyskusją publicystów, ekspertów i autorytetów. Szkoda tylko, że doświadczenie nie potwierdza tej wygodnej wizji, w której mędrkować to my, a wprowadzać w życie to oni (jaka to publiczność wymyśliła likwidację OFE lub 500 plus?). Po drugie, mitologizacja debaty publicznej idzie w poprzek oczywistej prawdzie: powszechne są tylko odczucia, ekspertyzy są elitarne. Niemała część polskiej inteligencji tęskni do czasów, w których do jej obowiązków należało powtarzanie, najlepiej w wyszukanej formie, słusznych komunałów, niczym w schyłkowych latach komunizmu i pierwszych latach wolności. Konfrontacja z prawdą, że w Polsce współczesnej rwanie szat przez najlepszych chociażby aktorów albo najbardziej choćby popularnych muzyków niczego nie zmienia, a cieszy się w najlepszym wypadku migotliwą chwilką internetowego wzrostu temperatury, jest jednym z istotnych powodów nienawiści do PiS.

Pozostało 90% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.