Dziennik Gazeta Prawana logo

Grupa do zadań specjalnych narracyjnym lekarstwem na rządowe kryzysy

14 lutego 2018

Powstanie zespół do minimalizowania skutków wizerunkowych katastrof za granicą

Powstanie instytucji reagującej na kłopoty za granicą, ale także specjalizującej się w przedstawianiu polskiej narracji postulował niedawno doradca prezydenta prof. Andrzej Zybertowicz, nazywając ją nawet maszyną bezpieczeństwa narracyjnego.

Pomysł stworzenia zespołu reagowania kryzysowego pojawił się po obchodach 11 listopada, gdy przekazy z Marszu Niepodległości w światowych mediach zostały zdominowane przez pokazywanie rasistowskich i nacjonalistycznych haseł na transparentach. Obrazki te były wiązane z rządem PiS, jako mocno prawicowym, mimo że PiS od momentu powstania marszu instytucjonalnie się od niego dystansuje. Pomysł wrócił po burzy, jaka rozpętała się wokół ustawy o IPN uchwalonej przez Sejm. Awantura była kompletnym zaskoczeniem dla rządu, przez co był on skazany na improwizację.

Tuż przed wystąpieniem w Auschwitz ambasador Izraela uprzedziła Mateusza Morawieckiego, że poruszy sprawę ustawy krytykowanej przez gabinet premiera Netanjahu. Współpracownicy premiera Morawieckiego szybko skontaktowali się z resortem sprawiedliwości, by dowiedzieć się o zastrzeżeniach i skali problemu. Otrzymali informację, że dotyczyła ona nie ustawy o IPN, ale reprywatyzacyjnej, bo wydawało się, że to właśnie ona jest problemem. Tak więc w momencie wybuchu kryzysu polski premier nie tylko nie miał informacji, ale wręcz został wprowadzony w błąd. Wkrótce okazało się, że odzew na rozlewającą się burzę jest utrudniony, bo nasza dyplomacja była do tego nieprzygotowana.

W pierwszych kilkudziesięciu godzinach wypracowanie reakcji spadło na Mateusza Morawieckiego i jego współpracowników, te działania były mocno spontaniczne. Najpierw pojawiły się tweety na profilu premiera i jego wystąpienie na Youtubie. Ale takie pójście na żywioł oznaczało błędy, jak słynne przypisanie - w angielskiej wersji wystąpienia - zbrodni katyńskiej Niemcom.

Późniejsza aktywność premiera, w miarę jak kryzys się rozkręcał, była ukierunkowana na próbę dotarcia do światowej publiczności z argumentacją broniącą ustawy o IPN oraz przeciwstawienie się przekłamaniom, jakie pojawiły się w jej kontekście: w zagranicznych mediach nazwano ją ustawą o Holokauście. Stąd wyjazd Mateusza Morawieckiego do Markowej w towarzystwie zagranicznych dziennikarzy oraz późniejsze spotkania z nimi w Warszawie. Te i inne kontakty z przedstawicielami zagranicznych mediów pokazały, że w wielu przypadkach nie mają oni podstawowej wiedzy na temat okupacji niemieckiej w Polsce. Z całej tej historii teraz są wyciągane wnioski.

- Każda narracja trafia na tło kulturalne. Jeśli jest nierozpoznane, to jest nieskuteczna. Dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego Jan Ołdakowski opowiadał, że dziennikarze izraelscy od niego dowiadywali się, że Polacy byli w Auschwitz więźniami. Bez naszej orientacji o tym, jaką wiedzę ma druga strona, nasz przekaz będzie nieefektywny - zauważa prof. Andrzej Zybertowicz.

Przygotowanie specjalnego zespołu jako antykryzysowego wsparcia dla premiera ma zminimalizować ryzyko, że taki scenariusz bezplanowych działań powtórzy się w przyszłości. Miałby on także realizować długofalową politykę budowania wizerunku Polski za granicą. Choć zdaniem politologa prof. Antoniego Dudka tego rodzaju struktura nie powinna się opierać tylko na urzędnikach. - W takim zespole powinni być także dziennikarze, oczywiście tacy, którzy przejdą na utrzymanie rządu. Ta praca wymaga bardzo szybkich reakcji. A wiemy, jak działają urzędnicy. Oni takiej szybkości nie zagwarantują - dodaje prof. Dudek.

Zespół mógłby być wspierany - w części spraw - przez Polską Fundację Narodową, która daje znacznie więcej możliwości działania jako ciało niebędące strukturą rządową. - IPN kilka lat temu opłacił ogłoszenie w największym rosyjskim dzienniku, szukając świadków mających informacje na temat procesu szesnastu. Żadni świadkowie się nie zgłosili, ale informacja o tym, że stalinowskie władze porwały i bezprawnie osądziły przywódców państwa podziemnego, dotarła do rosyjskich odbiorców. PFN powinna takie działania prowadzić regularnie - mówi Antoni Dudek.

Aby przekaz był efektywny, trzeba się orientować, co wie druga strona

@RY1@i02/2018/032/i02.2018.032.00000020b.802.jpg@RY2@

fot. Stefan Maszewski/Reporter

Michał Dworczyk, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów

Grzegorz Osiecki

grzegorz.osiecki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.