Prezes straszy, premier łagodzi
L ider Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński postraszył Polaków, nawet jak ich faktycznie nie postraszył. W ubiegły piątek, podczas oficjalnej prezentacji rządowego „dream teamu” na nową kadencję, prezes pozwolił sobie powiedzieć: „Chcemy dokonać postępu i odeprzeć niebezpieczeństwa związane np. z możliwym spowolnieniem gospodarczym, bo nie chcę używać słowa «kryzys». Mamy plany, by skutki tego spowolnienia były w Polsce minimalne”.
Gdy w polityce, szczególnie gospodarczej, idą gorsze czasy i dekoniunktura staje się faktem, nikt słowa „kryzys” raczej nie używa, bo po co ludzi straszyć. Przedsiębiorcy mogą zrezygnować z inwestycji, a gospodarstwa domowe ograniczyć konsumpcję. To zaś jeszcze bardziej pogłębi spowolnienie.
Politycy na ogół unikają „kryzysu” w swoich przemówieniach. Premier Mateusz Morawiecki niemal zawsze stara się pokazywać, że szklanka jest raczej do połowy pełna i mówi o spowolnieniu. Często podkreśla też odporność naszej gospodarki, jej zrównoważenie i solidne fundamenty. Buduje raczej pozytywny przekaz.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.