Skończmy z „falą” w życiu publicznym
W Polsce zdarzyła się rzecz absolutnie bez precedensu w historii świata. Instytut Pamięci Narodowej ujawnił dane ponad 300 agentów zwerbowanych przez wywiad PRL. Chodzi, dodajmy, nie o Polaków, ale o cudzoziemców, w tym ludzi jeszcze żyjących. Pomijając już rzecz tak oczywistą, że żaden zdrowy na umyśle Rosjanin, Białorusin lub Ukrainiec (wymieniam te narodowości, bowiem szpiegujemy przecież raczej nie sojuszników na Zachodzie) nie podejmie – obarczonej ryzykiem kary śmierci, dożywocia lub spotkania z nieznanymi sprawcami – współpracy z wywiadem państwa, które zdradza swoje aktywa. Ten zupełnie oczywisty dla każdego, kto ma jakiekolwiek, najbledsze choćby pojęcie o świecie wywiadu, argument w ogóle nie dociera jednak do najbardziej fanatycznych zwolenników obecnej władzy. Ci podnoszą, że konieczne było symboliczne odcięcie się od PRL (tyle że zamiast symboliki wybrali najgłupszy możliwy konkret).
Można by długo wyzłośliwiać się, wyobrażając sobie pracującego dla Polski oficera, np. dawnego GRU, który kontynuuje współpracę z polskim wywiadem, bowiem przekonuje go argument o konieczności moralnej rewolucji nad Wisłą. Można byłoby zastanawiać się nad kondycją intelektualną tych, których nie przekonuje nawet to, że czegoś takiego, co zrobiono z aktywami wywiadu PRL, nie zrobił w historii żaden inny kraj, a demokratyczne Niemcy po wojnie budowały wywiad, korzystając z usług nawet oficerów SS. Nie o tym jest jednak ten tekst.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.