Bieg z przeszkodami po wyborcze głosy
T egoroczna kampania przed wyborami do Sejmu będzie licytacją planów zwiększania zarobków. Trzeba przyznać, że zarówno Prawo i Sprawiedliwość, jak i Platforma Obywatelska dość trafnie rozpoznały problem. Polska ma kłopot z nierównościami płacowymi, o czym świadczą choćby dane OECD. Pensje niższe od średniej krajowej rosną wolniej niż najwyższe zarobki. Jeśli jeszcze dodać do tego, że w statystykach udziału płac w PKB wleczemy się w ogonie Unii Europejskiej, widać, że nasi rodacy mogą mieć rację, sądząc, że zarabiają zbyt mało w stosunku do tego, ile pracują.
Politycy, rozpoczynając rywalizację pomysłami na podwyżki płac, chcą zapewne odpowiedzieć na tego typu społeczne nastroje. Praca ma się bardziej opłacać. Takie „dopieszczanie” pracujących może mieć kilka zalet, np. zachęcać do podejmowania legalnego zatrudnienia przez tych, którzy dziś lawirują gdzieś na pograniczu oficjalnej gospodarki i szarej strefy. Jeśli wychodzimy z założenia, że przed wyborami ludziom trzeba coś dać, to ma też sens stwierdzenie, że przy stosunkowo niskim poziomie aktywności zawodowej stymulowanie wzrostu płac jest lepszym wyjściem niż kolejne zwiększanie transferów socjalnych. Bo nawet jeśli rozdawanie pieniędzy w postaci jakichś dodatków nie pozbawia firm pracowników, to im też zapewne nie pomaga specjalnie w ich pozyskiwaniu.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.