Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Poczekalnie muszą poczekać

15 listopada 2017

Kolejarze o blisko dwie trzecie ograniczyli liczbę dworców, które mają zostać odnowione w ciągu najbliższych sześciu lat

Władzom kolei udało się przywrócić dawny blask części największych stacji. Budynki we Wrocławiu, w Gdyni, Malborku, Przemyślu to dziś prawdziwe perełki. W wielu średnich i mniejszych miejscowościach podróżnych wciąż straszą jednak obiekty jak z horroru. Przed jednym z takich mocno zaniedbanych obiektów - w podwarszawskim Pruszkowie - pojawił się niedawno minister infrastruktury Andrzej Adamczyk. W błysku fleszy mówił o rozkręcającym się programie remontów stacji kolejowych w całym kraju.

- Jest to obok bezprecedensowego w historii Polski programu modernizacji linii kolejowych największe przedsięwzięcie służące przebudowie polskiej kolei - stwierdził minister.

Do 2023 r. ma być wyremontowanych łącznie 189 dworców. Na liście obiektów do modernizacji są m.in. Gdańsk Główny, Warszawa-Śródmieście czy Olsztyn Główny, ale większość to mniejsze budynki, takie jak właśnie ten w Pruszkowie. Czarny od brudu, zabytkowy gmach z lat 20. ubiegłego wieku w ciągu roku ma - za prawie 10 mln zł - odzyskać dawny blask. Oprócz funkcji typowo kolejowych (kasa, poczekalnie) pełnić będzie też kulturalne - na piętrze znajdą się biblioteka i czytelnia multimedialna. W budynkach dworcowych coraz częściej organizowane są tego typu przestrzenie, dzięki czemu są one lepiej wykorzystywane. Według Michała Stilgera z biura prasowego PKP, w latach 2016-2023 na remonty dworców trafi łącznie ok. 1 mld zł. W części środki te mają pochodzić z Unii Europejskiej, m.in. z programu Polska Wschodnia.

Czy jednak ogłoszony program remontów rzeczywiście jest powodem do dumy? Okazuje się, że został znacznie okrojony - niemal o dwie trzecie. Jeszcze rok temu władze PKP zakładały, że do 2023 r. uda się odnowić 464 obiekty kolejowe, czyli wszystkie czynne, obecnie mówi się o około setce. Wartość wszystkich inwestycji szacowano wówczas na 3 mld zł. Ponad pół roku temu 130 dworców miało już zapewnione finansowanie, a w przypadku 230 następnych przygotowano wnioski o dofinansowanie. Ówczesne władze PKP zakładały, że środki będą także pochodzić z programu Infrastruktura i Środowisko. - W ramach tego programu znaleźliśmy prawie 1,7 mld zł, które przeznaczymy na finansowanie stacji. To będą obiekty średnie i małe lub nawet przystanki. Poprawi się też ich otoczenie, umożliwiając powstanie parkingów przesiadkowych - mówił w zeszłym roku portalowi Transport-Publiczny.pl Marek Michalski, ówczesny członek zarządu PKP.

Od osoby związanej blisko z koleją usłyszeliśmy, że w ostatnich miesiącach przygotowania do przeobrażeń dworców spowolniły. W dużej mierze miały się do tego przyczynić cięcia kadrowe po marcowej zmianie zarządu spółki (prezesem PKP został Krzysztof Mamiński).

Skąd tak duże ograniczenie liczby obiektów przeznaczonych do remontu? - Obecny zarząd dokonał weryfikacji i wytypował grupę dworców, które zostaną przebudowane. Zależy nam na tym, aby były to dworce położone przy już zmodernizowanych lub właśnie remontowanych trasach kolejowych - twierdzi Michał Stilger z biura prasowego PKP. Dodaje, że spółce zależy na synchronizacji prac przy dworcach i na torach.

Jednocześnie przyznaje, że w biurze inwestycji oraz w innych biurach nastąpiły po zmianie zarządu zmiany kadrowe, ale określa je jako "niewielkie". - To jest rzecz normalna we wszystkich firmach i wiąże się z wytyczaniem przez zarząd celów strategicznych - mówi.

Według naszych informacji z PKP pożegnało się jednak wiele osób, które zdynamizowały wcześniej program remontowy. Jego częścią było także organizowanie konsultacji społecznych w poszczególnych miejscowościach. Dzięki temu mieszkańcy mieli mieć wpływ na to, jak zmienią się dworce w ich okolicy. Ostatnio konsultacje wyhamowały.

Czystki kadrowe w PKP były spore, bo najwyraźniej nowe władze chciały się odciąć od działań poprzedniego zarządu spółki, który ponad pół roku temu odszedł w atmosferze skandalu. Wszyscy czterej członkowie usłyszeli prokuratorskie zarzuty nieumyślnego działania na szkodę PKP. Powodem było podpisanie przez szefa spółki Mirosława Pawłowskiego i Cecylię Lachor, członka zarządu ds. operacyjnych, umowy o wartości prawie 2 mln zł z firmą Sensus na ochronę obiektów podczas Światowych Dni Młodzieży. Firma została wybrana z wolnej ręki i dodatkowo nie miała doświadczenia w takich zleceniach. Zarzuty dostali także pozostali członkowie zarządu: Marek Michalski i Michał Beim, bo razem z Pawłowskim i Lachor podjęli uchwałę dotyczącą zgody na zlecenie ochrony. Michał Beim po odwołaniu wydał oświadczenie, w którym napisał, że to on po podpisaniu przez dwóch członków zarządu umowy z firmą Sensor zlecił jej kontrolę i to właśnie jej wyniki były podstawą podjęcia śledztwa przez organy ścigania. W osobnym oświadczeniu z zarzutami nie zgodziła się pozostała trójka członków byłych władz PKP.

@RY1@i02/2017/221/i02.2017.221.00000130a.801.jpg@RY2@

fot. Wojciech Wójcik/Forum

Z PKP pożegnało się wiele osób, które w poprzednich latach zdynamizowały program remontowy dworców

Krzysztof Śmietana

krzysztof.smietana@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.